RSS

UMAN UKRAINA

Widzisz wiadomości wyszukane dla zapytania: UMAN UKRAINA






Temat: Czy nacjonalizm jest zły?
Oczywiscie,ze i lewacki punkt widzenia jest w jakims sensie
uzasadniony. Roztrzasanie tych tematow bez zwiazku z podstawami
egzystencjonalnymi tez jest nie jest pelny. Przeciez nie wszystko
musialo byc powodowane bezgraniczna miloscia do ojczyzny czy tez
uszanowaniem wartosci, te okreslano i przypisywano najczesciej
dopiero po wiekach. Powstania kozackie to nie tylko walka o wiare,
ale chyba przedewszystkim proba utrzymania statusu spolecznego, albo
w rejestr albo w poddanstwo, w chlopy. Biorac pod uwage w jakiej
sytuacji znajdowalo sie chlopstwo dobitnie to tlumaczy, zreszta
Human czy blizej nas tragiczny koniec wiosny ludow w Galicji mowia
same za siebie. Nie wszystko bylo krucjata za Boga, za honor, za
ojczyzne, za rodinu, za Stalina... do wybuchu powstania styczniowego
tez bardzo wazna role odegraly weryfikacje "dwarjanstwa" wsrod
szlachetkow polskich, jak nie "dwarjanin" nie czynownik.... to w
kamasze a jak nie tow chlopstwo, a uwlaszczenie dopiero po upadku.
Narzekanie na zaborce niemieckiego to nie tylko dzieci z Wrzesni;),
ale rowniez Drzymala. Nacjonalizm ukrainski to nie tylko pozostalosc
po przegranej walce o niezaleznosc, czy pozniej niszczone cerkwie,
dziwna polityka polonizacyjna, ale rowniez niesprawiedliwy podzial
ziemi(osadnicy), niezatrudnianie absolwentow narodowosci
ukrainskiej, czy inne projekty materialnego wspierania polskosci.
W komunizm bym nie popadal, ale trzeba przyznac, ze u podloza
nacjonalizmu lezaly rowniez przyczyny natury egzystencjonalnej,
chociazby hitlerowska(nie tylko) nienawisc do Zydow to rowniez
mieszanka w jakims tam sensie uzsadnionych z calkowicie
bezpodstawnymi zarzutami odnosnie ponadprzecietnej domniemanej lub
prawdziwej zdolnosci do wzbogacania sie, to nie tylko ksenofobia i
rasizm.





Temat: specjalnie dla Wiarusa
specjalnie dla Wiarusa

Friday, November 7, 2003;
Losing The New Europe

By Radek Sikorski

Throughout the transatlantic marital spat over Iraq, Central Europeans have
remained friendly to the United States. The new democracies risked the wrath
of France and Germany, whose favors they need as they enter the European
Union, and they backed up their words with deeds. Polish special forces have
fought in the port of Umm Kasr and in more than 60 operations since.
Yesterday Poland suffered its first casualty: Maj. Hieronim Kupczyk was shot
dead on the road between U.S. Camp Dogwood and Poland's headquarters at
Babylon. Soldiers from Bulgaria, Romania, Hungary, Lithuania, Latvia and
Ukraine serve in the Polish sector between Basra and Baghdad, providing
relief for about 10,000 U.S. troops. Yet unless the United States acts, this
may be the last emergency in which it can count on Central European support.

These are countries that have good historical reasons to feel comfortable
with U.S. leadership. Thanks to President Woodrow Wilson, Poland was
resurrected and Czechoslovakia created after World War I. Ronald Reagan
supported dissident movements behind the Iron Curtain while many West
Europeans appeased the Soviet Union. The United States insisted on confirming
the permanence of borders in Europe at the time of German unification, and it
insisted that NATO embrace Central Europe when the EU was dragging its feet.
Central Europeans' feelings of gratitude are enhanced by the fact that the
current generation of their leaders, whether post-Communist or post-
dissident, were brought up on Radio Free Europe broadcasts and Fulbright
scholarships.

But it would be a mistake to think that they shared all of the United States'
concerns about Iraq. While many in the region have sympathy with human rights
arguments, most never felt threatened by Saddam Hussein, and they were
skeptical of intelligence reports about his weapons of mass destruction. As a
result, the public in the most pro-American country in Europe, Poland,
opposes military involvement in Iraq 2 to 1





Temat: Proces Czerwonych Khmerów w 2004 r.
Tomson time
Gość portalu: Tomson napisał(a):

KR byli komunistami (a scislej: maoistami), obojetnie czy frakcja radziecka
przyznawala sie do nich czy nie. Roznica polega na tym, ze do komunizmu
nie "dazyli przez socjalizm" (nawet na sowieckiej Ukrainie, a zreszta tam glod
byl zamierzony), ale wprowadzili go w dniu "wyzwolenia i zwyciestwa nad
imperialistami" (stosujac terminologie z biografii tow. Huna).

Sam tow. Pol komunizmem zarazil sie od francuskich studencikow podczas studiow
na Sorbonie.

> Pol Pot był cały czas potępiany przez ZSRR,

No to fajnie, gdyz i w PRL-owskich wydawnictwach jest mowa o "walce z
imperializmem" i "wyzwalaniu" (nawet w ksiazce z lat '80-tych, a wiec juz dawno
po wojnie DK z LRW i potepieniu polpotowych "bledow i wypaczen").

> obalił go komunistyczny Wietnam, a

No co ty Tomson, w biografii tow. Huna pisze ze to kambodzanski lud, "przy
wsparciu wietnamskich ochotnikow"! Czyzbys negowal oficjalna linie Partii w
stosunku do "bylego" porucznika Czerwonych Khmerow, ktory jeszcze w 1997
zamordowal z zimna krwia 100 przeciwnikow politycznych?

O tych niedawnych morderstwach:
The murders were especially brutal: some of the victims first had their eyes
gouged out or hands cut off. "There is no political will to stop the culture of
violence," observes Christophe Peschoux, who works with the U.N. Human Rights
office in Phnom Penh.
Where Fear Reigns
www.time.com/time/asia/asia/magazine/1999/990322/cambodia3.html
Nie ma zadnych "bylych Czerwonych Khmerow", to zostaje w czlowieku na zawsze i
wychodzi jeszcze po latach.

> w latach 80-ych wspierali go Amerykanie by dokopać Wietnamowi.

Czyli sytuacja zupelnie odwrotna, niz w latach 1970-75 - z tym ze amerykanscy
zolnierze nigdy nie walczyli wspolnie z tow. Polem, a komunistyczni wietnamscy
tak. Ba, jedna z frakcji wspieraja az do dzis, a najwyzsi zyjacy przywodcy maja
zapewniona amnestie i zyja w luksusie, we wlasnych mini-panstwach na terenie
Kambodzy - za jedynym wyjatkiem gen. Ta Moka (pseudonim "Rzeznik").



Temat: Rosja Putina wybrała sobie Polskę na wroga pisz...
A cóż to jest Rosja żeby się nią przejmować?
Niektórzy strasznie trzęsą portkami jak słyszą „Rosja” najwyraźniej myląc ją ze
Związkiem Radzieckim. Zdarzyło się to np. niedawno p. Danielowi Passentowi w
dyskusji w PR I gdy mówił o „gigantycznym imperium”.

Owszem kiedyś to były w Europie takie proporcje, że był ZSRR z ćwierć miliardem
luda a następne państwo – RFN to było 5 razy mniej. A dzisiaj to w Rosji
zostało jakie 100-120 milionów (z Czeczeńcami i innymi narodowościami) czyli
porównywalnie tyle co np. w Polsce i Ukrainie razem albo w samych Niemczech
(ten sam rząd wielkości). O wskaźnikach gospodarczych nie warto wspominać, bo
to jeszcze nie europejski poziom – dla przykładu następujące dane:

1) Wskaźnik Rozwoju Społecznego 2004 (uwzględniający dane z roku 2002) (Human
Development Index, UNDP): Rosja zajęła 57. miejsce na 177, w grupie krajów
średnio rozwiniętych, za Kubą, Meksykiem i Bułgarią, tuż przed Libią.

2) Wskaźnik Jakości Życia 2004 (Quality of Life Index, The Economist): 105.
miejsce na 111
Rosja znalazła się bezpośrednio za Botswaną, tuż przed Uzbekistanem,
Tadżykistanem i
Nigerią.

3) Wskaźnik Wolności Gospodarczej 2005 (Index of Economic Freedom): w dorocznym
raporcie Heritage Foundation i "Wall Street Journal", Rosja została
zakwalifikowana do grupy państw "w zasadzie bez wolnej gospodarki" i zajęła 124
miejsce (na 155), bezpośrednio za Indonezją i Rwandą, przed Rumunią i Kamerunem.

4) Wskaźnik Konkurencyjności Gospodarki

70 miejsce w rankingu 104 państw Światowe Forum Ekonomiczne: Światowy Raport
Konkurencyjności 2004-2005 54 miejsce w rankingu 60 gospodarek (państw i
regionów);
IMD International: Światowy Rocznik Konkurencyjności 2005.

5) Wskaźnik Percepcji Korupcji 2004 (Corruption Perceptions Index 2004,
Transparency International): 90. miejsce na 146, razem z Gambią, Indiami,
Malawi i Mozambikiem

6) Wskaźnik Globalizacji, obrazujący stopień integracji państw i społeczeństw
ze światem (Globalization Index 2005, A.T. Kearney i Foreign Policy Magazine):
52. miejsce na 62

7) Produkt krajowy brutto

PKB na 1 mieszkańca (przy zachowaniu parytetu siły nabywczej) wynosi:
(2004) 9.800 USD (67 miejsce na świecie);
World Factbook

A że mają parę tonących łodzi podwodnych czy zardzewiałych samolotów pionowego
lądowania? Na świecie są 2 supermocarstwa: USA i Chiny a Rosja to najwyżej
drugi czy trzeci szereg, wśród parunastu innych państw. Róbmy swoje i tak
bardzo się nimi nie przejmujmy.




Temat: samochodem na Krym
Hej ja się nie wybieram w tym roku, ale bardzo często mam okazję jeździć z
rodziną autem lecz nie aż tak daleko tylko do Nikołajewa to jest ok 50 km za
Odessa w nad Samym morzem. My jesteśmy ze Śląska i powiem Ci że spod mojego domu
do Odessy jest 1300km więc powiem Ci że 16 godzin jak nie więcej trzeba liczyć
nawet do tego miejsca bez porządnej drzemki się nie obejdzie. Radzę wybierać
hotele gdzie widać z daleka że sporo osób nocuje. Myśmy zdrzemnęli się w aucie.
Ale wy za daleko jedziecie. Jeśli chodzi o trasę to nie jest źle my przekraczamy
granicę w Medyce i potem jedziemy tak samo jak pisałeś Lwów (obwodnica, nie
wjeżdżaj do miasta bo nie wyjedziesz z niego). Potem winnica Umań. Dalej nie
wiem bo się nie zapuszczałam. Radzę zrobić tak żeby podróż na Ukrainie zacząć z
samego rana najlepiej tak ok3-4 nad ranem. Mówię to z doświadczenia, gdyż nocą
bardo łatwo o wypadek, Ukraińcy to piraci drogowi i zdarza się że jadą bez
światel. Chodzi też o oznaczenia dróg (momentami nie są najlepsze) w dzień
zawsze można kogoś spytać a jak pobłądzisz w nocy to licz na wrodzoną intuicję.
W zasadzie na drogach mogą być niespodzianki pod postacią wielkiej dziury.AAA i
koniecznie uważajcie na studzienki kanalizacyjne , a w zasadzie ich brak- chodzi
o pokrywy. Są z metalu więc przeważnie ich nie ma i są w ich miejsca powtykane
patyki łatwo stracić koło. Dlatego właśnie lepiej tam podróżować za dnia. Wiecie
powiem wam, że ode mnie znajomi właśnie tam teraz stadem odpoczywają i oni
lecieli samolotem. Lot w jedną stroną z jedną sztuką bagażu z opłatami
lotniczymi kosztuje ok 200 do 300 w jedną stronę (musielibyście rezerwować ok 2
tyg wcześniej). leci on do Siemfieropolu a tam już wszędzie są autobusy




Temat: Krucza 16
Buissnes Women II
Julia Świtalska z d. Jaroszewicz ur. się w zaścianku Demówka na Dzikich Polach, przy trakcie Odessa-Humań. W 1914 r. ukończyła wydział lekarski Uniwersytetu Lwowskiego. Jeszcze w czasach studenckich należała do tajnych organizacji młodzieżowych „Promień” i „Życie”, organizowała Strzeleckie Drużyny Kobiece i tu poznała Kazimierza Świtalskiego, o czym świadczą wspólne zdjęcia grupowe. Z czasem obydwoje zbliżyli się do kręgów Komendanta; a on stał się człowiekiem zaufania Piłsudskiego. Julia podczas I wojny światowej pracowała jako lekarz legionowy w lazaretach wojskowych. W czasie walk polsko-ukraińskich o Lwów wielokrotnie udawała się na linię frontu. Po 1921 r. pp. Świtalcsy już jako małżonkowie znaleźli się w Warszawie. W tym czasie zbudowali dla siebie dom na Żoliborzu Oficerskim przy ul. Mierosławskiego 2 (obec. 6).
Julia początkowo prowadziła w Warszawie Przychodnię Weneryczną przy Urzędzie Sanitarno-Obyczajowym. To wtedy mieszkała w kamienicy przy Kruczej 31 m. 3, gdzie w skromnych warunkach lokalowych prowadziła badania kosmetyków zagranicznych w celu ich implantacji na grunt polski. W rezultacie podjęła wyrób własnych, zupełnie oryginalnych preparatów kosmetycznych, tanich i skutecznych, co niebawem potwierdził rynek odbiorców.
W 1934 r. przeniosła działalność do budynku przy al. Ujazdowskich 37., gdzie w kilkudziesięciopokojowym (!) apartamencie mieszkała, ale i prowadziła poradnię kosmetyczną, gabinet lekarski, kursy kosmetyki lekarskiej i masażu leczniczego oraz kursy kształcenia pomocy dentystycznych. Wtedy już zapotrzebowanie rynku na jej preparaty było tak duże, że produkcję wyrobów powierzyła Tow. Akc. Fr. Karpiński ul. Elektoralna 35. W 1939 r. podjęła budowę własnej fabryki kosmetyków. Niestety wojna przerwała te ambitne zamierzenia. Cdn.
Pozdrawiam :-)




Temat: We wtorek rzeszowscy radni będą dyskutować o ha...
Rebuilding Peace in Post-Conflict Communities
Rebuilding Peace in Post-Conflict Communities

The U.S. Consulate General in Krakow along with the Villa Decius Association,
co-organized an international conference: "Rebuilding Peace in Post-Conflict
Communities: Role of Media and Civil Organizations" at the Villa Decius in
Krakow on September 29-30, 2004.

At the conference speakers and panelists presented issues and discussed
solutions connected with rebuilding peace and restoring stability in post-
conflict communities, focusing on the role of outstanding authorities,
international institutions, international and local media and NGOs.

Participants were drawn from Poland, USA, Iraq, Ukraine, Germany, Brazil,
Italy, and the Czech Republic and U.S. Ambassador Victor Ashe provided
introductory remarks. First-hand accounts were delivered by journalists who
covered conflicts in Afghanistan, Chechnya, Bosnia and Iraq and by
representatives of international organizations such as the UN. Representatives
of the Polish and American military, General Mieczyslaw Bieniek, commander of
the Central-Southern Multinational Division in Iraq in 2003 and Major General
William L. Nash (ret.), director of the Council on Foreign Relations' Center
for Preventive Action, discussed the military's role in building peace in post-
conflict countries.

The proceedings concluded with the awarding of the first Sergio Vieira de Mello
Award, for the promotion of activities aimed at fostering peaceful co-existence
among nations and their co-operation in the fields of religion and culture, to
former Polish Prime Minister Tadeusz Mazowiecki. In the category of
organizations the award was given to Stowarzyszenie Jeden Swiat of Poznan.
Mazowiecki was awarded for his activities as the Special Rapporteur of the UN
Commission on Human Rights in former Yugoslavia (1992- 95). Stowarzyszenie
Jeden Swiat (One World Association) was awarded for the "Equal-Different"
program of organizing classes of tolerance in Polish high schools.




Temat: Mity, kompleksy, schematy
1768

Umań albo Humań to niewielkie miasteczko niedaleko Dniepru leżące w głębi
Ukrainy, nieopodal wschodniej granicy dawnej Rzeczypospolitej. W 1768 roku było
ono areną straszliwych rzezi. Trwała już przerażająca rebelia - koliszczyzna -
podczas której bandy chłopów pańszczyźnianych paliły i mordowały. W tym regionie
lud był prawosławny: tysiące katolików i żydów wymordowano albo zapędzono do
kościołów czy synagog i spalono żywcem. Armia rosyjska przywróciła porządek za
pomocą metod, które nie odbiegały wiele od wyczynów rebeliantów.

Na ogół w kontekście tego właśnie powstania chłopskiego pojawia się jedna z
najważniejszych postaci proroczych polskiej (i ukraińskiej) historii oraz
literatury. O kozackim wizjonerze Mojseju Wernyhorze niewiele wiadomo na pewno.
Nie wiadomo nawet, czy naprawdę istniał, choć jedno ze źródeł podaje, że
przyszedł na świat w Dymitrowce na lewobrzeżnej Ukrainie i zbiegł do Polski po
tym, jak zamordował brata. Jego przepowiednie krążyły najpierw z ust do ust, a
dopiero później zostały spisane. W XIX wieku, kiedy Rzeczpospolita przestała
istnieć, Wernyhora stał się symbolem nadziei i zmartwychwstania. Opowiadał
bowiem o "złotym wieku" sprzed czasu klęski, kiedy jeszcze wszystkie ludy
dawnego państwa, a zwłaszcza Polacy i Ukraińcy, żyły w pokoju. Przepowiedział
też nadejście dnia, kiedy powrócą honor, harmonia i szczęście. Wernyhora był
sławiony przez wielu poetów - od Goszczyńskiego po Wyspiańskiego. Wrażliwi na
jego urok byli szczególnie romantycy, w tym również boski Słowacki:

Czy znasz prorocką dumę Wernyhory?
Czy wiesz, co będzie w jarze Janczarychy,
Gdzie teraz gołąb lub jelonek cichy,
Ze łzą przeczystą w szafirowym oku,
Gdzieś w księżycowym się przegląda stoku?
Czy wiesz, że wszystkie te się sprawdzą śnicia
W jednej godzinie rycerskiego życia?
Że zemścisz syna, ojca, matkę, brata
W tej błyskawicy, co na szabli lata? *7

W wieku XX ideały podobne do tych, które głosił Wernyhora, zaczęto kojarzyć z
ruchem niepodległościowym Józefa Piłsudskiego, który marzył o odrodzeniu w nowej
postaci dawnego wielonarodowego państwa. W historiografii nazywano to podejście
"koncepcją jagiellońską"; chodziło o to, że przeszłość Polski powinna być
udziałem wszystkich ludów, które niegdyś zamieszkiwały terytorium
Rzeczypospolitej. Idee te były znienawidzone przez polskich nacjonalistów
pokroju Dmowskiego, którzy chcieli "Polski dla Polaków"; przez nacjonalistów
ukraińskich, którzy mieli podobną wizję "Ukrainy dla Ukraińców"; przez
zwolenników rosyjskiego i sowieckiego imperializmu, którzy starali się "dzielić
i rządzić"; a wreszcie najbardziej nieubłaganie przez powojenne władze
komunistyczne. W świecie nacjonalizmów i polityki siły koncepcja jagiellońska
była zapewne niepraktyczna; niewątpliwie poniosła ona porażkę. Co nie oznacza,
że nie należy się jej szacunek. Miała przecież swoje wielkie dni, jak podczas
prowadzonej pod nieszczęśliwą gwiazdą kampanii Piłsudskiego w latach 1919-1921,
która miała na celu utworzenie federacji państw kresowych. Wiosną 1920 roku,
kiedy Piłsudski i jego ukraińscy sojusznicy odbijali Kijów z rąk bolszewików w
imię niepodległej Ukrainy, mogło się wydawać, że zostanie ona urzeczywistniona.
Ale wtedy świat wprowadzony w błąd przez bolszewicką propagandę zawołał
niedorzecznie "Ręce precz od Rosji!" i okazja przepadła *8 . Dzień chwały dla
tej idei może jednak jeszcze nadejść. Koniec końców, konsekwentna polityka
braterstwa jest nawet dziś jedynym szańcem chroniącym suwerenność narodów Europy
Wschodniej przed triumfem nagiej przemocy.



Temat: Grekokatolicy w Rzeszowie
Humań, Szela, Wernyhora....
Witam _ niezwykle trafnie podsumowałeś ostatnie moje cytaty - tak własnie.
Wyobraż sobie że na obszarze pomiędzy Rzeszowem a Tarnowem jeszcze w połowie
XIX wieku - chłopi, polscy chłopi widzieli ciemięzycieli i wrogów w "Polakach-
Panach" - ci chłopi nie uważali sami siebie za Polaków !!!!!
Zgodnie z zapowiedzią proponuję lekturę o Humaniu - cytat pochodzi z ksiązki
Normana Davisa o "polskich mitach narodowych" - a na linkowanej stronie
znajdziesz również "walke" z polskim mitem przedmurza chrześcijanstwa :))
"
www.znak.com.pl/davies_frag01.php
1768

Umań albo Humań to niewielkie miasteczko niedaleko Dniepru leżące w głębi
Ukrainy, nieopodal wschodniej granicy dawnej Rzeczypospolitej. W 1768 roku było
ono areną straszliwych rzezi. Trwała już przerażająca rebelia - koliszczyzna -
podczas której bandy chłopów pańszczyźnianych paliły i mordowały. W tym
regionie lud był prawosławny: tysiące katolików i żydów wymordowano albo
zapędzono do kościołów czy synagog i spalono żywcem. Armia rosyjska przywróciła
porządek za pomocą metod, które nie odbiegały wiele od wyczynów rebeliantów.
Na ogół w kontekście tego właśnie powstania chłopskiego pojawia się jedna z
najważniejszych postaci proroczych polskiej (i ukraiń-skiej) historii oraz
literatury. O kozackim wizjonerze Mojseju Wernyhorze niewiele wiadomo na pewno.
Nie wiadomo nawet, czy naprawdę istniał, choć jedno ze źródeł podaje, że
przyszedł na świat w Dymitrowce na lewobrzeżnej Ukrainie i zbiegł do Polski po
tym, jak zamordował brata. Jego przepowiednie krążyły najpierw z ust do ust, a
dopiero później zostały spisane. W XIX wieku, kiedy Rzeczpospolita przestała
istnieć, Wernyhora stał się symbolem nadziei i zmartwychwstania. Opowiadał
bowiem o "złotym wieku" sprzed czasu klęski, kiedy jeszcze wszystkie ludy
dawnego państwa, a zwłaszcza Polacy i Ukraińcy, żyły w pokoju. Przepowiedział
też nadejście dnia, kiedy powrócą honor, harmonia i szczęście. Wernyhora był
sławiony przez wielu poetów - od Goszczyńskiego po Wyspiańskiego. Wrażliwi na
jego urok byli szczególnie romantycy, w tym również boski Słowacki:
Czy znasz prorocką dumę Wernyhory?
Czy wiesz, co będzie w jarze Janczarychy,
Gdzie teraz gołąb lub jelonek cichy,
Ze łzą przeczystą w szafirowym oku,
Gdzieś w księżycowym się przegląda stoku?
Czy wiesz, że wszystkie te się sprawdzą śnicia
W jednej godzinie rycerskiego życia?
Że zemścisz syna, ojca, matkę, brata
W tej błyskawicy, co na szabli lata?
W wieku XX ideały podobne do tych, które głosił Wernyhora, zaczęto kojarzyć z
ruchem niepodległościowym Józefa Piłsudskiego, który marzył o odrodzeniu w
nowej postaci dawnego wielonarodowego państwa. W historiografii nazywano to
podejście "koncepcją jagiellońską"; chodziło o to, że przeszłość Polski powinna
być udziałem wszystkich ludów, które niegdyś zamieszkiwały terytorium
Rzeczypospolitej. Idee te były znienawidzone przez polskich nacjonalistów
pokroju Dmowskiego, którzy chcieli "Polski dla Polaków"; przez nacjonalistów
ukraińskich, którzy mieli podobną wizję "Ukrainy dla Ukraińców"; przez
zwolenników rosyjskiego i sowieckiego imperializmu, którzy starali się "dzielić
i rządzić"; a wreszcie najbardziej nieubłaganie przez powojenne władze
komunistyczne. W świecie nacjonalizmów i polityki siły koncepcja jagiellońska
była zapewne niepraktyczna; niewątpliwie poniosła ona porażkę. Co nie oznacza,
że nie należy się jej szacunek. Miała przecież swoje wielkie dni, jak podczas
prowadzonej pod nieszczęśliwą gwiazdą kampanii Piłsudskiego w latach 1919-1921,
która miała na celu utworzenie federacji państw kresowych. Wiosną 1920 roku,
kiedy Piłsudski i jego ukraińscy sojusznicy odbijali Kijów z rąk bolszewików w
imię niepodległej Ukrainy, mogło się wydawać, że zostanie ona urzeczywistniona.
Ale wtedy świat wprowadzony w błąd przez bolszewicką propagandę zawołał
niedorzecznie "Ręce precz od Rosji!" i okazja przepadła8. Dzień chwały dla tej
idei może jednak jeszcze nadejść. Koniec końców, konsekwentna polityka
braterstwa jest nawet dziś jedynym szańcem chroniącym suwerenność narodów
Europy Wschodniej przed triumfem nagiej przemocy."

Radku - myślę że warto zamyślieć się nad tymi cytowanymi słowami Davisa -
zapraszam do dyskusji

Pozdrawiam




Temat: Ukraiński front Putina
wiesci takze z Doniecka
www2.soros.org/fmp2/html/ukraine.html
The Russian Reaction

Ethnic Russians generally have reacted with suspicion and hostility to changes
in language, education, and media laws. Many leading representatives of the
Russian community in Ukraine portray the legal framework as discriminatory.
Others describe language laws as a collective act of revenge, destined to do
more harm than good to state-building efforts.
"Ukrainians are trying to do to Russians what Russians attempted to do to
Ukrainians during the Soviet era," said Malenkovich the Kyiv-based political
scientist. "Everyone must remember, however, that two wrongs do not make one
right."
Dmitry Kornilov, a newspaper editor in the coal-mining center of Donetsk,
asserted that the government's language policy is indicative of widespread
human rights abuses suffered by Russians in eastern Ukraine. "Language
legislation is tantamount to the humiliation of our social dignity."
A few said the current government policy made no sense on a practical
level. "It makes no sense when virtually an entire city is populated by Russian
speakers, but when the people must deal with authorities they must speak in
Ukrainian," said Arnold Guggel a political scientist from Kharkiv. "The very
idea of having a state language is anti-democratic."
Many Russians have difficulty defining precisely how the law constitutes
discrimination. They tend to express concern over potential future rights
abuses rather than cite specific present-day violations. "There may be a
situation where people may be fined for using Russian," said Vladimir Alekseev,
a Russian member of Parliament representing Kharkiv. "People should be allowed
to make up their own mind."
Vil Bekirov, a political scientist at Kharkiv State University, intimated that
the lightning-quick pace of change is responsible for fostering a notion among
Russians that they have been reduced to second-class citizens. "Although
Russians can freely speak in their native tongue, they nevertheless feel
uncomfortable," Bekirov said. "Ukrainian is emphasized to the extent that those
who do not speak it feel, in some way, deprived. It has developed into a source
of discomfort."
Russian-community leaders assail the official orthodoxy, suggesting that
Ukrainian expressions of concern over cultural survival are insincere. Language
policies, according to Russian leaders, are instruments designed specifically
to provide Ukrainians with political advantages in the state-building process.
The constitutional recognition of only one state language-Ukrainian-effectively
shuts large numbers of Russians out of the political process, they said.
"Incumbent authorities [in the central government] are merely seeking to
utilize language in defending themselves against challenges to their power,"
Alekseev said. "Existing attitudes are a reflection that the concept of civil
society is not well developed. Authorities are more interested in defending
their own interests than in defending civil rights in general. They have moved
away from ideology and embraced ethnic politics."
Several leaders of the Russian community portray Ukraine as standing at an
important crossroads in the state-building process, in which the language issue
could emerge as a source of confrontation or help promote stability. The
continuation of existing language-related policies is fraught with possible
harmful consequences, Russians suggest. "The path that we are on strengthens
the conditions for confrontation," Alekseev said.
"Our society here [in Ukraine] vis-à-vis language is a situation such as that
in Canada or Belgium, which are essentially bilingual states," Alekseev said.
Political developments must correspond to the nature of society, he added.
Ukraine could follow one of three possible state-building models;
Czechoslovakia, which amicably split into two countries; Canada and Belgium,
which both have constitutional arrangements that reflect the bilingual nature
of those states; or Bosnia and Herzegovina, which represents the inability of
different ethnic groups to reconcile differences. "We must assure that the
Canadian/Belgian variant is pursued," Alekseev said.
For Ukraine to get back on track towards realization of the Canada/Belgian
variant, Russian-community leaders are unanimous in calling for the recognition
of the Russian language as an official state language. "Russian must be
recognized as a state language for the consolidation of Ukraine as a state to
occur," said Grigory Popov, the MP from Donetsk. "In regions where the majority
are Russian speakers, the recognition of Russian [as a state language] would
solve many problems.… Of course, in these regions, it is important that all
those wishing to study Ukrainian have the opportunity to do so."

Ukrainian Rebuttal




Temat: Wybitny Ukrainiec ma swoją ulicę w Olsztynie
czyli Szewczenko i jego spuścizna.

Utwór Hajdamacy (ukr. Гайдaмаки) wywołał wielkie kontrowersje nawet wśród
ukraińskiej inteligencji.

Hajdamaków w późniejszej Galicji nazywano ich "opryszok". Rekrutowali się
spośród zbiedniałych lub pańszczyźnianych ukraińskich prawosławnych chłopów,
fornali i nawet rzemieślników i drobnych mieszczan. Tworzyli niezorganizowane
grupy, które przyjmując tymczasowo przywództwo różnych atamanów napadały w
błyskawicznych atakach na miasteczka, dwory i klasztory, rabowały i mordowały,
po czym znikały gdzieś w lasach równie szybko jak się były pojawiły.

Ich siedzibą była Sicz stanowiąca raczej obóz Kozaków zaporoskich niż miasto,
leżąca na terenach uważanych przez Moskwę za moskiewskie.
Sicz zaporoska (ukr. Запорозька Січ) założona XVI wieku na różnych wyspach
dolnego Dniepru, zlikwidowana ostatecznie w 1775 r. na polecenie Katarzyny II.

Hajdamacy tworzyli niezorganizowane grupy, które przyjmując tymczasowo
przywództwo różnych atamanów napadały w błyskawicznych atakach na miasteczka,
dwory i klasztory, rabowały i mordowały, po czym znikały gdzieś w lasach równie
szybko jak się były pojawiły. Jest to jeden z czarniejszych rozdziałów wspólnej
polsko-ukraińsko-żydowskiej historii na Kresach: mordowali polskich szlachciców,
księży rzymskokatolickich i unickich, żydowskich karczmarzy i lichwiarzy pod
hasłem uwolnienia kraju od władzy polskich ziemian, Żydów i katolicyzmu,
zniesienia pańszczyzny i wspierania wiary prawosławnej, co im przynosiło pewne
poparcie chłopstwa i części duchowieństwa prawosławnego.

Podkreślenia wymaga fakt, że Hajdamacy nie zapuszczali się zbyt głęboko w tzw.
Tatarszczyznę z tego względu, że Tatarzy będąc takim samymi rabusiami jak
Hajdamacy, zawsze byli gotowi wsiąść na konie i skupić się skutecznie na swoich
najeźdźcach.

Na Ukrainę polską wychodzili zawsze na wiosnę, a powracali przed zimą. Z Siczy
wychodzili w kilkaset koni dzieląc się później na luźne grupy i grupki mając na
uwadze:
- możliwości objęcia swoimi rabunkowymi działaniami większego terenu,
- uniknięcia możliwości rozbicia całej hajdamackiej eskapady,
- łatwiejszego ukrywania się w małych grupach.

Po drodze do hajdamaków dołączało się wiele tzw. potocznie hultajstwa, które na
okres zimy rozchodziło się po wsiach, służąc w karczmach lub w gorzelniach za
parobków lub w ostateczności lądując z Hajdamakami w Siczy przysparzając tym
samym i im wcale nie mało kłopotów. O specyfice heroizmu hajdamaków niech np.
świadczy fakt bratania się ich przy gorzałce słowami: "Szczo by ty ze mnoju na
jednym palu strytył" (Bogdajbyś ze mną na jednym palu sterczał).

Jeżeli Taras Szewczenko z tego typu ludzi uczynił legendarnych ukraińskich
bohaterów walczących o wolną Ukrainę, to komentarz do tego faktu staje się
zbyteczny. A jego poezja miała przecież wcale nie mały wpływ na obudzenie się
prawdziwego ukraińskiego ruchu narodowego.

Rys historyczny.

- 1734 – rosyjskie wojska wkroczyły do Polski, by zdetronizować króla
Leszczyńskiego. Hajdamacy w tym czasie pod wodzą atamanów Czalego, Hrywy,
Miedwiedia i Pisarenki zajęli m.in. Brody i Zbaraż, doszli nawet pod Kamieniec
Podolski i Lwów. Wojska rosyjskie, widziane przez hajdamaków jako pobratymcy,
stłumiły krwawo to powstanie.

- 1750 – wielkie, ale niezorganizowane powstanie pod wodzą atamanów Suchego,
Tarana, Pysmiennego, Pokoliaka i innych objęło swym zasięgiem całą Ukrainę
prawobrzeżną. W ręce hajdamaków dostały się m.in. Humań, Winnica, Czehryń i
Korsuń. Powstanie zostało stłumione przez połączone siły magnatów z
Kijowszczyzny, Podola i Wołynia.

- 1768 – największe i najbardziej krwawe powstanie, Koliszczyzna, pod wodzą
Zalizniaka i Gonty, zbuntowanego rotmistrza kozaków nadwornych wojewody
Potockiego, wybuchło koło Kijowa i Bracławia i rozprzestrzeniło się na Podole,
Wołyń i nawet Podkarpacie. Tysiące Polaków straciło wówczas życie (rzeź
humańska). Powstanie zostało spacyfikowane przez oddziały rosyjskie wysłane
przeciwko konfederatom barskim.

PS. Dla ścisłości, często spotykany termin kurenia pochodzi z kozackiej Siczy i
po polsku oznacza korzeń.




Temat: Dziennikarze i katastrofy
Drogi Dawidzie Kingloffie,

na poczatek jedna drobna uwaga. Prowadzic polemike mozna w sposob kulturalny,
bez obrazania adwersarza, nawet jezeli sie z nim nie zgadza. Ale to tylko tak
przy okazji.

W swoim poscie nie chcialem sie zbytnio rozpisywac, ale teraz zostalem do tego
sprowokowany. Podalem tylko dwa linki, bo sa one do artykulow w jezyku polskim.
Jezeli nie uwazasz profesora Zbigniewa Jaworowskiego (na marginesie:
Jaworowskiego, a nie Jaworskiego; nie bede sie wysmiewac z drobnego bledu u
osoby, ktora innych oskarza o brak spostrzegawczosci), gdyz - jak to elegancko
ujales - boi sie on jakoby o wlasna d... , to prosze, zerknij na niedawne
opracowania zagraniczne. Oto dwa z nich: CHERNOBYL, Assessment of Radiological
and Health Impacts (raport Nuclear Energy Agency;
www.nea.fr/html/rp/reports/2003/nea3508-chernobyl.pdf) oraz The Human
Consequences of the Chernobyl Nuclear Accident (A Report Commissioned by UNDP
and UNICEF with the support of UN-OCHA and WHO;
cnts.wpi.edu/rsh/Docs/UN-Chernobyl/UNDP-UNICEFchernobyl.pdf). Znajdziesz
tam dane dokladnie przeanalizowane przez miedzynarodowe zespoly naukowcow,
m.in. tabele podajace zachorowalnosc na choroby tarczycy, o ktore Ci chodzi.

Z raportow tych mozna sie dowiedziec, ze awaria w Czarnobylu byla bezposrednia
przyczyna smierci 31 (slownie: trzydziestu jeden) osob, z czego 3 zmarly
wskutek samego wybuchu, a 28 - w przeciagu kilku tygodni wskutek nadmiernego
napromieniowania. Okolo 140 osob zapadlo na chorobe popromienna. Wszystkie te
przypadki dotyczyly pracownikow reaktora lub osob uczestniczacych w akcji
ratowniczej; zadna z przypadkowych osob nie zostala w ten sposob poszkodowana.
Aczkolwiek smierc i powazna choroba jest zawsze tragedia, prosze porownac te
liczby z liczba zabitych i rannych w wypadkach samochodowych w Polsce w kazdy
weekend.

Dlugoterminowe skutki napromieniowania sa nieco trudniejsze do oceny, ale
mozliwe. Rzeczywiscie, na terenach Ukrainy i Bialorusi zaobserwowano zwiekszona
zachorowalnosc na raka tarczycy. Ocenia sie, ze dotychczas na te chorobe
zapadlo okolo dwa tysiace ludzi wiecej niz gdyby wybuchu nie bylo. Ta liczba
moze jeszcze wzrosnac do jakichs osmiu-dziesieciu tysiecy. Nalezy przy tym
pamietac, ze rak tarczycy moze byc niemal w 100 procentach uleczalny. Nie
stwierdzono natomiast zwiekszonego poziomu zachorowalnosci na zadne inne
choroby wywolane promieniowaniem, w tym na bialaczke.

Jak widac, w zadnym wypadku nie mozna mowic (jak to stale podaje prasa i
telewizja) o setkach tysiecy czy nawet milionach osob poszkodowanych przez
katastrofe w Czarnobylu. Dlatego podtrzymuje, ze sformulowanie "klamstwo
czarnobylskie" jest absolutnie wlasciwe.

Trzeba natomiast przyznac, ze odnotowano znaczny wzrost przypadkow chorob
ukladu oddechowego, trawiennego i nerwowego. Przyczyny tych chorob sa
psychosomatyczne, czyli nie samo promieniowanie, lecz strach przed nim. Co
wiecej, tuz po katastrofie na terenie Ukrainy i Bialorusi gwaltownie wzrosla
liczba dokonywanych aborcji. Matki baly sie rodzic dzieci z wadami wrodzonymi
wywolanymi przez promieniowanie. Tymczasem wsrod dzieci, ktore przyszly jednak
na swiat, procent chorych byl nie wiekszy niz zwykle.

I tu dochodzimy do senda sprawy. Psychologiczne skutki awarii w Czarnobylu byly
znacznie wieksze od skutkow samej awarii. Dlatego tak wazna jest rzetelna
informacja. Rozdmuchiwanie sensacji, takze (a moze: a zwlaszcza) przez
dziennikarzy, moze pociagac za soba bardzo powazne negatywne konsekwencje
spoleczne i prowadzic do wielu tragedii.

I jeszcze na zakonczenie. Oczywiscie wiem, ze w 1986 roku nie bylo niepodleglej
Ukrainy. Piszac, ze rzad tego kraju ma udzial w klamstwie, chodzilo mi o
wieloletnie podtrzymywanie paniki przez rzad juz niepodleglej Ukrainy. Byl to
taki skrot myslowy; myslalem,

ze dla czytelnikow tego forum bedzie to oczywiste. Poniewaz sie pomylilem -
przepraszam.

Pozdrawiam serdecznie, Meehow




Temat: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej
zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina
pisz_pan_na_berdyczow napisał:

> diakon.piotr.ukgk napisał:

> Artykul 2 tegoz traktatu mowi JEDNOZNACZNIE o wyrzeczeniu sie
> rewizji granic teraz i W PRZYSZLOSCI...artykul ten niepodwazalnie
> wiaze obie strony...

Znalazłem tekst w html-u, więc wklejam:

"TRAKTAT

między Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie,

przyjaznych stosunkach i współpracy [podp. w W-wie 18.V.1992]

[...]

Artykuł 1

W nowych warunkach politycznych Strony zobowiązują się rozwijać
stosunki w duchu przyjaźni, współpracy, wzajemnego szacunku,
zrozumienia, zaufania i dobrego sąsiedztwa na podstawie prawa
międzynarodowego, w tym zasad suwerennej równości, niestosowania
siły lub groźby jej użycia, nienaruszalności granic, integralności
terytorialnej, pokojowego załatwiania sporów, nieingerencji w sprawy
wewnętrzne, samostanowienia narodów, poszanowania praw człowieka i
podstawowych wolności, wykonania w dobrej wierze zobowiązań
wynikających z prawa międzynarodowego.

Artykuł 2

Strony uważają za nienaruszalną istniejącą i wytyczoną w terenie
granicę między nimi i potwierdzają, że nie mają wobec siebie żadnych
roszczeń terytorialnych oraz nie będą takich roszczeń wysuwać w
przyszłości."

Traktat ów nie jest jedynym tego dokumentem dotyczącym naszej
granicy. W tejże samej Internetowej Bazie Traktatowej MSZ RP
znajdziemy "Umowę między RP a Ukrainą o stosunkach prawnych na
polsko-ukraińskiej granicy państwowej oraz współpracy i wzajemnej
pomocy w sprawach granicznych" podpisaną 12.I.1993 gdzie w art. 1,
potwierdzając zasadę nienaruszalności granicy, Wysokie Układające
Się Strony opisują szczegółowo jej przebieg:

www.msz.gov.pl/bpt/documents/8086.pdf
> i po co pieprzyc bzdury???!!!

Dobre pytanie. Jakąś odpowiedzią byłby może cytat z innego artykułu
p. Kulińskiej:

"Jako historyk badający stosunki polsko-ukraińskie w II
Rzeczypospolitej znajduję w dzisiejszym położeniu „nowych kresów”
wiele analogii do przeszłości. Oczywiście nigdy nie jest tak samo,
ale pewne schematy postępowania stron pozostają te same, są
wypracowanym kulturowo postępowaniem. Może dlatego moje lęki – od
Chmielnickiego, przez kolejne powstania kozackie i Humań, masowe
mordy Polaków w Galicji roku 1918-19, terroryzm UWO- OUN w
międzywojniu, potem ludobójstwo Polaków lat 1942-45... nie napawa to
optymizmem, bo nie jest wyjątkiem, a wielowiekową regułą."

Byłaby to zatem jakaś eksterioryzacja lęków Pani Doktor,
przejawiających się w zaburzeniach postrzegania rzeczywistości.
Klasycznym przykładem tego jest tekst "Pawłokoma - post scriptum" z
jego wizją ukraińskiego najazdu na "nowe kresy" - czym warto zająć
się osobno.

> Dla mnie tylko to jest wystarczajacym dowodem na nierzetelnosc
wyzej
> wymienionej, wiec nad innymi argumentami diakon.piotr.ukgk myslec
> nie musze;-)))

Są prawdziwe, zaręczam. I nie jedyne - wrócę jeszcze do sprawy. A
przy okazji: miło spotkać Pana na tym forum. :-)



Temat: Troche o "aspiracjach europiejskich" dla Krystiana
akurat na temat Ukrainy korzystam ze źródeł ukraińskich i z moich osobistych
kontaktów, ale nie w tym rzecz. już nie chce mi się dłużej bawić twoją
ignorancją...
ja cię w sumie rozumiem Kyle. tyle tygodni juz minęło od pomarańczowej
rewolucji i kiedy znalazłeś informację o tym jak to Juszczenko bezczelnie
fałszował wybory nie mogłeś sie oprzeć by nas oświecić. zwłaszcza, że brzmi tak
atrakcyjnie. tak atrakcyjnie, że nawet nie pomyślałes by się nad nią trochę
zastanowić, przeanalizować... po prostu - pomyśleć.

opisana przez ciebie organizacja stworzyła swój "raport" na podstawie relacji
swych obserwatorów. jak to ładnie napisali: "BHHRG monitored the election in
towns and villages in Chernovtsy, Khmelnitsky, Ternopol and Ivano-Frankovsk
districts". całkiem sporo, zważywszy że tych obserwatorów było 4 (SŁOWNIE
CZTERECH)!
brawa dla tych czterech dzielnych muszkieterów (ich nazwiska znajdziesz tutaj:
www.cvk.gov.ua/pls/vp2004/wp0011), którzy dostrzegli to co przeoczyły
inne organizacje (listę obserwatorów przysłanych przez państwa i organizacje
znajdziesz tutaj: www.cvk.gov.ua/pls/vp2004/wp0011). one pewnie miały
zbyt wielu obserwatorów - czasami nadmiar przeszkadza, prawda?
ci czterej dzielni muszkieterowie nie dość, że w ciągu kilkunastu godzin
zjeździli szereg miast i wiosek czterech obwodów to jeszcze zdołali, zapewne
wcześniej, przeprowadzić monitoring ukraińskiej telewizji i zauważyc jej masowe
poparcie dla Juszczenki.
nasi wspaniali i bezkompromisowi bohaterowie słusznie uznali, że najwięcej
fałszerstw będzie w okręgach popierających tego wstrętnego Juszczenkę i tam
rzucili całe swoje siły. nie tak jak inne organizacje, jakieś tam Freedom House
i europejskie parlamenty, które wysyłały swych obserwatorów na Wschód i Zachód.
co więcej nasi bohaterowie, niczym banda Robina z Sherwood, nie ujawnili
stanuosobowego przy publikacji swych przemyśleń i woleli pozostać anonimowi -
po co wróg ma znać ich liczebność?

krótko podsumowując kyle - mając na myśli poważną organizację liczyłem na taką,
której wszyscy obserwatorzy nie zmieszczą się do Fiata 126p... jakbym chciał to
mógłbym sam wysmażyć lepszy, "dwa razy" bardziej wiarygodny "raport" - bo
dokładnie 8 moich znajomych było obserwatorami. a jakbym odświeżył jeszcze parę
kontaktów to zebrało by się jakieś 15 osób z Olą Hnatiuk na czele - nie będę
pisał kim jest Ola Hnatiuk, bo taki wytrawny spec od spraw ukraińskich jak ty
na pewno doskonale wie...

ja cię rozumiem - zobaczyłeś British, zobaczyłeś Helsinki, zobaczyłeś Human
Rights i od razu lampka ci się zapaliła i naprowadziła na rok 1976. tylko, że
Konferencja z roku 1976 w Helsinkach nie powołała żadnej organizacji, a te
wszystkie słowa może sobie w nazwie organizacji umieścić każdy. i może pisać
potem różne bzdury, z których do kilku odniosę się może jeszcze w następnym
poście, bo teraz muszę wyjść z domu...




Temat: Isakowicz-Zaleski: Nie dla doktoratu Juszczenki
"Rajcowanie" to slowo nieodpowiednie w moim przypadku. To dobre dla przekupy
roznoszacej plotki o sztucznych cyckach konkurentki. Nie ja tu jestem wazna ale
historia mojego narodu - polskiego. Znam relacje o nie mieszczacych sie w
glowie zbrodniach OUN UPA na Polakach, rodzinach polsko-ukrainskich i
Ukraincach odcinajacych sie od tych potwornosci od mojej wlasnej rodziny
mieszkajacej na Wolyniu w tamtych czasach - dokladnie w Rownem. Rodzina mojej
mamy ukrywala sie u znajomych Ukraincow na wsi. Narazali wlasne zycie dla
humanitarnych zasad. Tego nie mozna zapominac. Wielu Ukraincow spotkal taki
sam los jak Polakow. Poliszczuk o tym pisal w swoich ksiazkach.

Zlowieszcze haslo "riezat Lachiw" i wszystko co sie za nim kryje slyszalam w
opowiesciach domowych jako dziecko. Dorosli moze nie zdawalai sobie sprawy jak
bardzo te opowiesci zostana zapamietane. Pamietam je do dzisiaj. Nie rajcuje
mnie one. Listy tortur nie moglam doczytac nawet do polowy. Nie dalam rady. O
niektorych mowily moje ciocie, wujkowie, mama, babcia. Ostatnio uslyszalam o
nich na spotkaniu z ks. Isakowiczem-Zaleskim - znal je z pamietnikow swojego
ojca i swiadkow wolynskich. Nie "rajcuja mnie" jako czlowieka opisy zbrodni na
niewinnych ludziach bez wzgledu na to kto i na kim tych zbrodni dokonuje.
Jednak nalezy o nich wiedziec i mowic o nich nawet przez lzy. To nasz ludzki
obowiazek. Musimy wiedziec jak wyglada zlo, nazywac je po imieniu. Dekorowanie
oprawcow medalami, stawianie im pomnikow, organizowanie imprez ku czci - to
jakas wielka pomylka, to wychowywanie nastepnych pokolen do podobnych czynow.
Kilkanascie lat temu widzialam "etniczne" mapy Ukrainy pokazywane przez syna
polskojezycznego Ukrainca. "Sprawiedliwa" granica pomiedzy Ukraina a Polska
podchodzila pod sam Lublin, gdzie wowczas mieszkalam. Wlos mi sie zjezyl na
glowie. Moje kolezanki smialy sie z tej mapy jak z dobrego kawalu. Mnie tam
wcale do smiechu nie bylo i nie jest - bo moja rodzina otarla sie o Historie, te
prawdziwa, "z realu". Tak jak rodzina ksiedza I.-Z.

Nie godze sie na obsciskiwanie politykow, udajacych, ze pewnych faktow nie bylo
dla dobra doraznych korzysci.

Zgadzam sie, ze liczby latwo pisac. Komisje wspolne historykow jakos nie bardzo
rwaly sie do tematu. Dotyczy to nie tylko historii polsko-ukrainskiej. Moze
historycy i pracuja ale rezultaty mizerne skoro bialych plam i czarnych dziur
jakos nie ubywa a jesli juz cos ma zniknac to rozlega sie wrzask grup tzw.
tolerancyjnych i kochajacych inaczej, patriotycznych jakos w poprzek.

Nie mam zamiaru onanizowac sie tolerancja i scierac plwocin. O pewnych sprawach
mamy obowiazek mowic wprost, jezykiem jasnym i glosem stanowczym. Czasem musimy
krzyczec - nawet jesli komus to nie pasuje. Torturowani i mordowani tez
krzyczeli. Niektorzy swiadkowie zyja z tym obrazem do dzisiaj. Nie rajcuje ich
to - to sa otwarte rany, nie do zabliznienia.

Poza tym - "gosciu" - odbieram ciebie jako anonimowego manipulatora historia i
pamiecia. Ja sie podpisuje pod swoimi opiniami bo jestem czlowiekiem, ktory ma
swoje imie i nazwisko, ma swoje zdanie, ma prawo do wypowiadania czy
wykrzyczenia swojego stanowiska. To podstawowe "human rights" - mam obowiazkem
pilnowac zeby nie byly martwa litera prawa, nic nie mowiacym zapisem. Mam swoja
narodowosc ale jestem tez czlonkiem rodziny ludzkiej. Uczono mnie od dziecka co
to dobro, co jest zlem. Przekazalam tez zasady moim dzieciom. I tak to dziala.
Jesli ja sie myle - pokaz - ty, madrzejszy - w ktorym miejscu jest blad. Pokaz
na czym polega dobro, wystap z otwarta przylbica, z argumentami, ze
sprostowaniami. Tak, zeby swiat stawal sie lepszy, zeby ludzie nie chcieli
popelniac czynow niegodnych, zeby kaplan mowiacy "kochaj blizniego swego jak
siebie samego" nie poswiecal siekier do odrabywania konczyn tym bliznim - bo sam
sobie takiej doli nie zyczy.

Anna Kozlowska




Temat: jaka trasa na Krym najlepsza ???
W 2005 roku byłem na Krymie samochodem. Jechaliśmy z żoną i półtora letnią wówczas córką. Trasa była spokojna w obie strony,
bez żadnych incydentów. Policja, nigdy nas nie zatrzymała bez powodu, ale niestety dwa razy na własne życzenie. Z policją nie było problemu porozumieć się, zupełnie jak w Polsce w latach '80 :)
Drogę przejechaliśmy na raz wielkim skokiem, kierując się na Krym, jechaliśmy na dwa auta i było kilku kierowców. A drogę powrotną przejechaliśmy sami dokładnie w ten sam sposób. Na dodatek dodam że jadąc samodzielnie jechaliśmy szybciej niż na dwa auta.
Wjeżdżając na Ukrainę drogi rzeczywiście mogą przerazić, zachodnia Ukraina ma fatalne drogi ale im dalej na wschód tym drogi lepsze/!/, mniejszy ruch i szerokie pasy co pozwala na uzyskanie, wysokiej średniej prędkości. Kierowcy ostrzegają się przed patrolami policji, stoją pomiędzy miejscowościami w odstępach 30-50 km.
To co po pewnym czasie uderza to brak "widocznych" dużych miast i monotonny widok za szyb auta i tak jest aż do południowej części Krymu. Miasta mają obwodnice ale przez kilka miejscowości się przejeżdża i wtedy trzeba uważać na fantazyjnie jeżdżących
kierowców, jednak po pewnym czasie się przyzwyczajasz.
Na miejscu, auto służyło nam do przemieszczania się pomiędzy miastami. Aby przemieszczać się po mieście lub po Rivierze Jautańskiej wykorzystywaliśmy transport lokalny, który tak jak kilka osób pisało jest dobrze rozwinięty. Auto w tym czasie stało
na parkingu strzeżonym, za niewielką opłatą miałem z głowy przejmowanie się o auto.
Możliwość przemieszczania się po Krymie własnym transportem na pewno mocno uniezależnia i pozwala dotrzeć tam gdzie nie jeżdżą busy.
My znaleźliśmy koło Sudaku malutką piaszczystą plażę w zatoczce na której nasza córka mogła się bezpiecznie bawić. Niestety inaczej jak własnym transportem nie można było tam dotrzeć.
Generalnie podróż i pobyt oceniamy bardzo pozytywnie. A przejazd męczący ale bezpieczny.
Podczas przejazdu okazało się że nasze auto na paliwie ukraińskim 95 jest w stanie przejechać dużo więcej kilometrów niż w Polsce na takim samym paliwie również w trasie!!!

Nasza trasa powrotna z Krymu (naszym zdaniem lepsza) przebiegała przez następujące miejscowości (podaję w odwrotnej kolejności
tzn. od Polski):
Przemyśl -> E40 -> Lwów -> Termopile -> Chmielnicki -> E50 -> Vinniczna -> E50 -> UMAN -> E95* -> Odesa -> E58 -> Nikolajev -> Kherson -> E97 -> Armiansk (KRYM) -> Krasnoperekopsk -> i tu należy podjąć decyzję czy jedziecie dalej na wschód czy na zachód Krymu

Obok link do mapy Krymu travel.kyiv.org/crimea/map/ po kliknięciu obszar się
powiększa.

*We wrześniu 2005 droga była już prawie cała ukończona i można było naprawdę wdepnąć pedał gazu

i jeszcze jedno dla spokoju proponowałbym zakup mapy drogowej Ukrainy i Krymu w cyrylicy, ułatwia to potem odnalezienie się :) nazwy miejscowości są pisane bardzo różnie raz po Rosyjsku, Ukraińsku, a nawet z tego co się zorientowałem na Krymie niektóre
nazwy miejscowości są na tablicach pisane po Tatarsku, transkrypcje nazw miejscowości na alfabet łaciński jest ale nie zawsze.

W 2006 roku powtórzyliśmy nasz wyjazd na Krym i tym razem wszystko się udało. Mam nadzieję że we wrześniu 2007 znów będziemy mogli tam wrócić bo korci nas aby odwiedzić wiele tych miejsc których poprzednimi razami nie dane nam było zobaczyć.

Jeszcze o granicy.
Granice przekraczaliśmy w Medyce w drodze na Krym wszystko przebiegło bardzo szybko nie mierzyliśmy czasu ale myślę że było poniżej jednej godziny, powrót na tym samym przejściu, zapowiadał się bardzo nieciekawie, straszyli nas 12 godzinną kolejką, po
paru rozmowach z celnikami najpierw ukraińskimi a potem polskimi przekroczyliśmy granicę w 2 godziny. Granice przekroczyliśmy tak szybko "na małe dziecko" i fakt że byliśmy na wczasach a nie przyjechaliśmy do pracy tak jak inni stojący w kolejkach. Dodam że
poza dziękuję nikomu nic nie dawaliśmy.

Policja
Moje doświadczenie jest takie że da się osiągnąć średnią prędkość podróżowania 100 km, oczywiście to zależy od tego jak ktoś lubi jeździć, wybranie drogi autostrada Kijów-Odesa E95 na pewno pomoże. Oczywiście trzeba uważać na Policyjne patrole które w dzień
stoją co 30-50 km. Tak jak napisałem wcześniej, z Policją da się porozumieć mnie się udało uniknąć płacenia mandatu nawet dwa razy po rozmowie z Policjantem, przecież to też człowiek. Dlatego nigdy się nie kłóciłem i mówiłem że ma 100% racji (to chyba dla nich :) nowość bo działa). Raz musiałem zapłacić i dałem 30 Hrywien. Znajomy Ukrainiec powiedział mi że więcej jak 20 nie trzeba. Ja stwierdziłem że za 30 mają na 2 flaszki :) więc napewno się jakość podzielą.

Zapraszam na: www.jasnia.pl/podroze.html - galeria z podróży



Temat: Belarus
ianek70 napisał:

> usenetposts napisał:
>
>
> > > As far as judging the situation in the Ukraine it is too early to s
> ee the
> >
> > > outcome. a year is nothing in such a situation.
> >
> > The upsetting thing is the way the new guys immediately started getting i
> nto
> > get rich quick schemes. The action of Yushchenko in clearing them out is
> of
> > course very positive, but still nothing much seems to be happening there
> yet.
> >
>
> Ukraine was (is?) genuinely divided, both politically and geographically, as
> even the Polish media mentioned and occasionally even explained.
> There were several candidates in the presidential elections there, but since
> the results were falsified by (or on behalf of) a corrupt, populist pseudo-
> leftist, immediately there were all these orange ribbons everywhere on the
> front pages of Polish newspapers and portals and demands that the corrupt,
> populist Tory candidate be made president. No talk of a second round of
voting.
>
> Polish newspapers carry stories every day on page 1 about corruption and
> unemployment in PL, and on page 2 about how arrogant Lukashenko is to accuse
> Poland of having corruption and high unemployment.
> They mentioned today on Radio 3 that the official results in the Belarus
> elections gave the Pres 82%, but according to unofficial results he got less
> than 50% and it should go to a 2nd round.
> Lukashenko is a crook (I have to be careful what I say, in PL it's illegal to
> criticise the heads of certain states) and possibly a maniac, but he got over
> 40% of the vote.
> Did people vote for him simply because they were brainwashed?
> Did people vote against him simply because they don't like being brainwashed?
> I think it's probably far more complicated than that, although I've never
been
> to Belarus, but for the next few weeks we'll just read simplistic crap in
> Polish papers about how great one of the opposition candidates is. Inform
> people, have honest, fair elections then kick out Lukashenko and lock him up
if
>
> that's what the majority decide in a democratic election. A democratic
decision
>
> will probably be different from an undemocratic one, but you can't decide
that
> in advance...
> What colour ribbons will we see everywhere tomorrow?

With regard to Lukashenko and his election, one can I think fairly say the
following:

1) He refused to have foreign, neutral observers - even from Russia - on
Belarusian soil during the elections

2) Prior to the elections, his supporters used intimidatory tactics on the
Opposition leaders and on potential demonstators, even using Velkom to send an
SMS to every person

3) He is running a system which is not accountable either to Moscow fully nor
to the EU. His way of running a state is getting in the way of a more united
Europe and is adding to the barriers between Russia and the EU.

4) Certain human rights, but by no means all, are causing concern in that
country, but it is not causing concern with regard to freedom of religion in
the main, and also the level of prosperity there, despite the adherence to the
system of command economy, seems higher than in the Ukraine.

5) Every country that relinquishes the command economy and returns to the free
market system undergoes a period of inflation, instability and pain. The longer
the command system lasts, the more painful it is to undo.

6) Belarus is an Agrarian state with few mineral resources or other industries
that could suport 10 million people. Therefore the best option for the country
is to be programmed in to biofuels production programmes and to have a major re-
forestation programme. We would need to introduce work permits for young people
into Poland at an early point and we should start by taking the graduates of
their universities and colleges to train for a few years. If there is no major
help for them planned by Europe (and no such noises were made so what was there
to be gained by ordinary people to vote against Lukashenko in this election?)
then they may easily - in the short term - be better off as they are or even in
handing the keys back to Putin.




Temat: Samochodem na Krym...
W zeszłym roku byłem na Krymie samochodem. Jechaliśmy z żoną i półtora letnią wówczas córką. Trasa była spokojna w obie strony, bez żadnych incdentów. Policja, nigdy nas nie zatrzymała bez powodu, ale niestety dwa razy na własne życzenie. Z policją nie było problemu porozumieć się jak w Polsce na początku lat '90 :)
Drogę przejechaliśmy na raz wielkim skokiem, kierując się na Krym, jechaliśmy na dwa auta i było kilku kierowców. A drogę powrotną przejechaliśmy sami dokladnie w ten sam sposób. Na dodatek dodam że jadąc samodzielnie jechaliśmy szybciej niż na dwa auta.
Wiejżdżając na Ukrainę drogi żeczywiście mogą przerazić, zachodnia ukraina ma fatalne drogi ale im dalej na wschód tym drogi lepsze/!/, mniejszy róch i szerokie pasy co pozwala na uzyskanie, wysokiej średniej prędkości.
Kierowcy ostrzegają się przed patrolami policji, stoją pomiędzy miejscowościami w odstępach 30-50 km.
To co po pewnym czasie udeża to brak "widocznych" dużych miast i monotony widok za szyb auta i tak jest aż do południowej częsci Krymu. Miasta mają obwodnice ale przez kilka miejscowości się przejeżdża i wtedy trzeba uważać na fantazyjnie jeżdżących kierowców, jednak po pewnym czasie się przyzwyczajasz.
Na miejscu, auto służyło nam do przemieszczania się pomiędzy miastami. Aby przemieszczać się po mieście lub ro Rivierze Jautańskiej wykorzystywaliśmy transport lokalny, który tak jak kilka osób pisało jest dobrze rozwinięty. Auto w tym czasie stało na parkingu strzeżonym, za niewielką opłatą miałem z głowy przejmowanie się o auto.
Możliwość przemieszczania się po krymie własnym transportem napewno mocno uniezależnia i pozwla dotrzeć tam gdzie nie jeżdżą busy. My znaleźliśmy koło Sudaku malutką piaszczystą plażę w zatoczce na której nasza córka mogła się bezpiecznie bawić. Niestety inaczej jak własnym transportem nie można było tam dotrzeć.
Generalnie podróż i pobyt oceniamy bardzo pozytywnie. A przejazd męczący ale bezpieczny.
Podczas przejazdu okazało sie że nasze auto na paliwie ukraińskim 95 jest jest w stanie przejechać dużo więcej kilometrów niż w polsce na takim samym paliwie wrównież w trasie!!!

Nasza trasa powrotna z Krymu (naszym zdaniem lepsza) przebiegała przez następujące miejscowości (podaję w odwrotnej kolejności tzn. od Polski):
Przemyśl -> E40 -> Lwów -> Termopile -> Chmielnicki -> E50 -> Vinniczna -> E50 -> UMAN -> E95* -> Odesa -> E58 -> Nikolajev -> Kherson -> E97 -> Armiansk (KRYM) -> Krasnoperekopsk -> i tu należy podjąć decyzję czy jedziecie dalej na wschód czy na zachód Krymu

Obok link do mapy krymu travel.kyiv.org/crimea/map/ po kliknięciu obszar się powiększa.

*We wrześniu 2005 droga była już prawie cała ukończona i można było naprawdę depnąć na gaz

i jeszcze jedno dla spokoju proponowałbym zakup mapy drogowej Ukrainy i Krymu w cyrylicy, ułatwia to potem odnalezienie się :) nazwy miejscowości są pisane bradzo róznie raz po Rosyjsku, Ukraińsku, a nawet z tego co się zorientowałem na krymie niektóre nazywy miejscowości są na tablicach pisane po Tatarsku, transkrypcje nazw miejscowości na alfabet łaciński jest ale nie zawsze.

To tyle pozdrawiam i powodzenia.
PS. w tym roku też planujemy wyjazd na KRYM, START w Krakowie 25 sierpnia godzina 21:00 :)



Temat: Moskwa chce się pozbyć organizacji pozarządowych
Moskwa chce się pozbyć organizacji pozarządowych

Sława!
Moskwa chce się pozbyć organizacji pozarządowych z zagranicy

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3008653.html

Tomasz Bielecki, Moskwa 10-11-2005, ostatnia aktualizacja 09-11-2005 17:41

Czy niezależne organizacje pozarządowe znikną wkrótce z Rosji? Duma szykuje
prawo, którego celem jest wyeliminowanie "grup sprzeniewierzających się
interesom narodowym". - Będziemy musieli zamknąć swoje biura w Rosji -
ostrzega Human Rights Watch

To kolejna odsłona walki rosyjskich władz z organizacjami pozarządowymi,
które są często w Rosji posądzane o "sianie niepokoju" czy
próby "destabilizacji sytuacji społecznej". Wrogość Kremla wobec niezależnych
grup gwałtownie wzrosła po pomarańczowej rewolucji na Ukrainie, która - jak
wierzy wielu Rosjan - była głównie geopolitycznym starciem między Moskwą i
Zachodem o wpływy w b. ZSRR. Ameryka i Europa Zachodnia miały się w tym boju
posługiwać finansowanymi przez siebie organizacjami pozarządowymi.

Nie dziwi więc, że prezydent Władimir Putin w ostatnich miesiącach
kilkakrotnie odgrażał się, że nie pozwoli na działalność opozycyjną dotowaną
z zagranicy. Urzędnicze represje (odmowa wynajmu lokali, nękanie kontrolami
skarbowymi) dotykają też dziesiątki grup, które wspomagają, czy nawet
wyręczają państwo rosyjskie np. w walce z narkomanią czy AIDS. - Rozdawaliśmy
prezerwatywy na ulicach Samary. Po kilku miesiącach dowiedzieliśmy się, że
przez nas spada rozrodczość i że działamy na szkodę Rosji - wspomina
niemiecka wolontariuszka.

O ile jednak prewencję zakażeń HIV Zachód mógłby od biedy prowadzić poprzez
finansowe wspomaganie rosyjskich instytucji państwowych, o tyle nie sposób
wykorzystać ich w celu promowania wolności słowa, ochrony praw obywatelskich
oraz monitorowania np. sytuacji w Czeczenii. Kreml argumentuje, że żadne
europejskie państwo nie zezwala na finansowanie działalności politycznej z
zagranicy, ale ogromnie rozszerza tę definicję, obejmując nią szkolenia grup
niezależnych obserwatorów wyborczych czy też rejestrowanie prześladowań
antyrządowych dziennikarzy. - Rzeczywiście, po co Kremlowi strażnicy
niezależności w wyborach? Po co protesty przeciw niemal pewnym fałszerstwom?
Przecież kochamy stabilizację - ironizuje Oleg Orłow z Memoriału, najbardziej
znanej rosyjskiej organizacji obrony praw człowieka.

Przygotowywana przez Dumę ustawa cieszy się poparciem prominentnych polityków
zarówno z rządzącej Jednej Rosji, jak i z innych frakcji nękanych
antyzachodnią obsesją. Projekt nakazuje zamknięcie rosyjskich filii
zagranicznych organizacji pozarządowych, zezwalając im jedynie na udzielanie
pomocy rosyjskim organizacjom za pośrednictwem grantów nadzorowanych przez
władze. - Jeśli to prawo wejdzie w życie, będziemy zmuszeni zniknąć z Rosji -
twierdzi Aleksander Pietrow z moskiewskiego biura Human Rights Watch.
Niewykluczone, że nowe procedury rejestracji (której zostaną poddane
wszystkie już istniejące organizacje) zdelegalizują grupy niewygodne dla
władz. - Będzie dużo biurokratycznych wymogów, które wyeliminują szkodników -
szczerze wyznał we wtorek Aleksiej Ostrowski, jeden z inicjatorów nowej
ustawy.

Co w zamian? Kreml wspomaga "tradycyjnie rosyjskie" inicjatywy obywatelskie i
dlatego Duma przyjęła wczoraj prawo pozwalające paramilitarnym organizacjom
kozackim na "powrót do służby państwowej". Oddziały kozaków będą mogły m.in.
prowadzić szkolenia wojskowe, "bronić porządku społecznego i walczyć z
terroryzmem". Rosyjscy obrońcy praw człowieka obawiają się, że oznacza to po
prostu rozpędzanie antyrządowych demonstracji.

Pozdrawiam i zapraszam na:



Temat: Rzeczpospolita...

Wychodzi też w tym czasie w Kijowie cały szereg pism codziennych : "Dziennik
Kijowski", "Gazeta Narodowa", "Przegląd Polski" o rożnych kierunkach
politycznych. Tygodników : "Kłosy Ukraińskie", "Świat Kobiecy" poświecone
zagadnieniom społecznym i życia politycznego. Pismo dla ludu, katolickie "Lud
Boży" bardzo szeroko kolportowane do najmniejszych środowisk
polskich. "Przewodnik dla Spółek i Kółek Rolniczych", wreszcie dla dzieci "Nasz
Świat" i miesięcznik dla młodzieży szkół średnich i wyższych "Młodzież".

Zagadnieniom naukowym i pedagogicznym szkolnictwa i oświaty służyły dwa
czasopisma "Przegląd Naukowy i Pedagogiczny" i "Przewodnik Oświatowy" jako
organ Polskiego Komitetu Wykonawczego na Rusi.

Jak widać z tego, rozmach życia organizacyjnego Polaków na Rusi był
olbrzymi i w krótkim czasie nie tylko stworzył stałą i mocną reprezentację
polską, która zagłębiła się aż do najmniejszych komórek, jakiemi były parafje,
które nie były niczem innym jak polskimi gminami. Druga rzecz to reprezentacja
polityczna i zorganizowane społeczeństwo w głąb i w szerz, ale nade wszystko
potężny dorobek i rozmach w szkolnictwie i życiu kulturalnym i naukowym.

Społeczeństwo dało maksymum wysiłku organizacyjnego, potrafiło wyrobić
w sobie karność społeczna i poczucie obowiązku świadczeń materjalnych. A ten
wysiłek był ogromny. Dość powiedzieć, że zarejestrowanych na tych trzech
ziemiach było 1265 szkół początkowych, 9 zawodowych i 36 szkół średnich i 2
wyższe uczelnie, w roku szkolnym 1917-18 uczyło się 83554 uczniów. Wydział
oświaty obliczył, że na utrzymanie tych szkół w 1918 roku było 19.200.000
rubli! Rządy ukraińskie przejęły niewielką ilość szkół na swe utrzymanie, cały
więc ciężar musiał spaść na opodatkowanie społeczeństwa i tych, którzy z tych
szkół korzystali.

Najbardziej budującym był stosunek ludności wiejskiej do szkół. Ludność
ta szkołę polską ukochała, broniła jej przed rozgromieniem, otaczała opieką
nauczycieli, dawała dobrowolne wszelkie świadczenia rzeczowe i zabezpieczała
byt nauczycielstwa. Po zajęciu przez Niemców Ukrainy i stworzeniu rządu hetmana
Skoropadskiego nastąpił lżejszy kurs, a organizacyjne ramy i kanały tym mocniej
zaczęły pracować, moc nowych szkół powstała, a wyzute ziemiaństwo z ziemi
wracało by odtworzyć swe warsztaty, hojnie się opodatkowywało, świadcząc
wielkiemi sumami na cele polskie. Należy tu podkreślić wspaniała postawę i
wybitna ideowość naszego duchowieństwa, które na swych barkach wyniosło całość
organizacji parafji i szkolnictwa niższego. Trwali na swych parafjach nie
bacząc na napady i mordy, utrzymując bez przerwy rządy dusz w parafjach. Nie
można tu pominąć takich wspaniałych duszpasterzy jak ks. Skalski proboszcz
kijowski, ks. Nosalewski proboszcz płoskirowski, ks. Orłowski proboszcz
kamieniecki, ks. Sznarbachowski, ks. Kelus i wielu wielu innych wspaniałych
postaci.

A wśród działaczy społecznych zarysowują się przede wszystkiem trzy wspaniale
postacie:

Joachim Bartoszewicz prezes Centralnego Komitetu Wykonawczego, Józefat
Andrzejowski twórca Macierzy Polskiej i jałmużnik narodowy oraz niestrudzony
Karol Wilkoszewski.

Obraz tego co oni zdziałali mając legjon wspaniałych współpracowników
może dać następujące zestawienie.

Wykaz szkolnictwa polskiego na Rusi w roku szkolnym 1917 - 1919.

1. Szkoły wyższe dwie:

Polskie Kolegium i Uniwersytet w Kijowie

2. Szkoły średnie:

sam Kijów 12, Berdyczów 1, Biała Cerkiew 1, Humań 1, ilość uczni 3366,
nauczycieli 48, razem w guberni kijowskiej 16

Zwinogródka 1, Żytomierz 2, Sławuta 1, Antoniny 1, Łuck 1, Ostróg 1, Zdołbunów
1, Równe 1, razem na Wołyniu 8, uczni 1333

Kamieniec 1, Winnica 1, Płoskirów 1, Mohyłów 1, Gródek 1, Bar 1, Satanów 1,
razem na Podolu 7, uczni 827

3. Szkoły zawodowe:

Kijów 7 prowincja 2 razem 9, uczni 425

4. Szkoły początkowe:

Ukraina 194, uczni 11115 Wołyń 507, uczni 26295 Podole 546, uczni 35832

Poza tym w Odessie dwie szkoły średnie i 6 niższych, uczni 2395,
Zadnieprze szkoły średnie 3 i początkowe wyższe 12, uczni 2000.




Temat: PAPIEZ OKRADL POLAKOW !
Do JK, czyli co dobrego zrobil K. Wojtyla dla Polski?
JK: Mam nadzieję, że nie denerwowało cię przyjmowanie Breżniewa,
Chruszczowa, i im podobnych "czynowników" jak również dostojników z innych
państw.
LK: A i owszem, denerwowalo, ale wtedy mielismy tzw. dyktature proletariatu
(reprezentowanego przez PZPR), a teraz podobno mamy demokracje, wiec
Polacy powinni byc zapytani, kto ma placic za te inspekcje "Watykanskiego
Brezniewa".
JK: Mam równiez nadzieję, że nieco mniej się obżerali. Zawsze jakaś oszczędność.
LK: Wojtyla po operacji odbytnicy zapewne nie moze zjesc za duzo, ale
za niego obzerali sie pozostali czarni, niektorzy z imponujacymi brzuchami.
JK: Musisz równiez zrozumieć, że trudno posądzać cię o polskość gdy
atakujesz uznany na świecie autorytet pochodzenia polskiego. Uznany również przez
zupełnie inne opcje religijne.
LK: Nie rozsmieszaj mnie. Wojtyla to ex-Polak; nie mozna byc jedno-
czesnie Polakiem i absolutnym wladca panstwa osciennego. Daj mi
choc jeden przyklad, kiedy Wojtyla pomogl Polsce. Jedyne co zrobil
to (jak hunwejbini czy Pol Pot) zniszczyl stary system, ale to co
dostalismy w zamian to pod wieloma wzgledami jeszcze gorsze (bez-
robocie, przestepczosc, w tym zorganizowana, upadek panstwa,
upadek wojska, uzaleznienie od obcego kapitalu co powoduje, ze
Polacy staja sie osobnikami IIgiej kategorii w swoim wlasnym kraju).
Wojtyla dba o interesy Watykanu, a nie Polski, a te interesy sa
bardzo rozbiezne: dla Wojtyly jest najwazniejsze, aby Polska byla
superkatolicka, bo wtedy kosciol kat. mialby sie w niej najlepiej, zas
polska racja stanu wymaga, abysmy nie byli zalezni od jakiegokolwiek
obcego panstwa, w tym tez Watykanu. A Wojtyla jest potepiony nie
tylko przez Zydow czy Muzulmanow, ale tez przez wielu innych duchownych
chrzescijanskich (Grecja, Ukraina, Rosja); jego poglady sa tez wrecz
wysmiewane przez wiekszosc Protestantow, zas dla takich np. Japonczykow jest
on zupelnie obojetny, jesli w ogole o nim slyszeli...
JK: Ale Australia jest tak daleko, że nie trudno oderwać się od
rzeczywistości. Dalej jest tylko Nowa Zelandia.
LK: A jeszcze dalej Polinezja, za nia USA, a nastepnie Europa, a nieco
dalej tez Polska. Lecialem tez ta droga z Australii do Polski, wiec
wiem, co mowie (oprocz tego skonczylem geografie, zreszta w Australii).
Wbrew Biblii swiat jest jednak okragly, a rzeczywistosc dociera do
mnie w tej globalnej wiosce przez wielokanalowa TV kablowa, internet,
radio, a wreszcie i prase (polskie gazety i czasopisma sa do nabycia,
i to bez trudu, w Melbourne czy Sydney).
JK: Czasy kiedy zazdrośnie Polacy patrzyli na Polaków mieszkających na tzw
Zachodzie minęły. Kim oni tam są ? A jak słyszę, że są to uchodźcy
polityczni to pękam ze śmiechu. Jeśli każdy skazany to polityczny to pewnie
tak - ale to już ironia z mojej strony.
LK: Zazdrosc to brzydkie uczucie, ale przyznasz, ze pod wzgledem wskaznikow
gospodarczych i tzw. human development to Australia wyprzedza Polske
o kilka epok. Musze cie tez zmartwic, ale ja wyjechalem z Polski jako
uchodzca polityczny. Teraz zaluje tej mojej dzialalnosci, bo dzieki
takim jak ja te rozne Buzki, Ma-ryjany K., Walesy, Mazowieckie czy tez
inne Michniki czy Kuronie dorwaly sie do zlobu i okradaja te biedna
Polske na potege...
Zas twej niezrecznej aluzji do mej rzekomej kryminalnej przeszlosci nie
staram sie nawet pojac, bo ten chwyt jest ponizej nawet poziomu AWSu.




Temat: Polacy mogą się bać imperialnej Rosji - pisze A...
Dziwny Tomson- czesc innej dyskusji...
Tomson napisal:
Utożsamianie Pol Pota z komunistami to większa głupota niż utożsamianie hitlera
z demokracją (wybrany demokratycznie i prawie do końca wojny popierany przez
większość Niemców) i kapitalizmem
(ogromna zażyłość adolfa i niemieckich kapitalistów).
Pol Pot był cały czas potępiany przez ZSRR, obalił go komunistyczny Wietnam, a
w latach 80-ych wspierali go Amerykanie by dokopać Wietnamowi.
GRG Odpisal:
Tomson napisał(a):

KR byli komunistami (a scislej: maoistami), obojetnie czy frakcja radziecka
przyznawala sie do nich czy nie. Roznica polega na tym, ze do komunizmu
nie "dazyli przez socjalizm" (nawet na sowieckiej Ukrainie, a zreszta tam glod
byl zamierzony), ale wprowadzili go w dniu "wyzwolenia i zwyciestwa nad
imperialistami" (stosujac terminologie z biografii tow. Huna).

Sam tow. Pol komunizmem zarazil sie od francuskich studencikow podczas studiow
na Sorbonie.

> Pol Pot był cały czas potępiany przez ZSRR,

No to fajnie, gdyz i w PRL-owskich wydawnictwach jest mowa o "walce z
imperializmem" i "wyzwalaniu" (nawet w ksiazce z lat '80-tych, a wiec juz dawno
po wojnie DK z LRW i potepieniu polpotowych "bledow i wypaczen").

> obalił go komunistyczny Wietnam, a

No co ty Tomson, w biografii tow. Huna pisze ze to kambodzanski lud, "przy
wsparciu wietnamskich ochotnikow"! Czyzbys negowal oficjalna linie Partii w
stosunku do "bylego" porucznika Czerwonych Khmerow, ktory jeszcze w 1997
zamordowal z zimna krwia 100 przeciwnikow politycznych?

O tych niedawnych morderstwach:
The murders were especially brutal: some of the victims first had their eyes
gouged out or hands cut off. "There is no political will to stop the culture of
violence," observes Christophe Peschoux, who works with the U.N. Human Rights
office in Phnom Penh.
Where Fear Reigns
www.time.com/time/asia/asia/magazine/1999/990322/cambodia3.html
Nie ma zadnych "bylych Czerwonych Khmerow", to zostaje w czlowieku na zawsze i
wychodzi jeszcze po latach.

> w latach 80-ych wspierali go Amerykanie by dokopać Wietnamowi.

Czyli sytuacja zupelnie odwrotna, niz w latach 1970-75 - z tym ze amerykanscy
zolnierze nigdy nie walczyli wspolnie z tow. Polem, a komunistyczni wietnamscy
tak. Ba, jedna z frakcji wspieraja az do dzis, a najwyzsi zyjacy przywodcy maja
zapewniona amnestie i zyja w luksusie, we wlasnych mini-panstwach na terenie
Kambodzy - za jedynym wyjatkiem gen. Ta Moka (pseudonim "Rzeznik").

Jarek dodal:
Niestety tym razem Tomson sie zabiles wlasnymi
REKAMI...DZIEKUJE TEMU CO MU ZA MNIE ODPOWIEDZIAL, NAPISAL TO NA
PEWNO DUZO JASNIEJ O LEPSZEJ POLSZCZYZNIE.
Tomson skomentowal:
Dziękuj mu, dziękuj!
On potrafił przedstawić jakieś fakty i kotrargumkenty, a ty wioskowy głupku
potrafisz tylko gadać o komunistycznych statystykach i niczym więcej.

To znaczy ,ze grg mu to wytlumaczyl ale po pewnym czasie on znow to samo, moze
ma juz komentarze gotowe z ostatniego zebrania partyjnego.

Napisal:
W walce z ZSRR o nibydemokrację (w rzeczysiwtości o nowe rynki zbytu i
niewolniczej siły roboczej dla US-koncernów) wspierano skrajnie totalitarne
faszystowskie reżimy (Argentyna,Chile), terrorystów (Nikaragua), dokonywano
ludobójstwa (Wietnam), podbużano ludność krajów Bloku Wschodniego. Amerykanie
woleli by kraj był zalany morzem krwi i wojen niżby miał się stać
komunistyczny. Jakkolwiek mimo walki z komuną, Amerykanie popierali najgorsze
wypczenia tego ustroju, które nawet ZSRR potępiał (ChRL,Pol Pot), a w stosunku
do ZSRR byli najmniej wrodzy gdy rządził tam ludobójca Stalin.




Temat: @ Byly szef KGB pracuje dla amerykanskiego departa
@ Byly szef KGB pracuje dla amerykanskiego departa
Byly szef KGB pracuje dla amerykanskiego departamentu do spraw bezpieczenstwa
kraju.
24.04.2003
Charlotte Iserbyt, NewsWithViews.com

Większość z nas wie o przesłuchaniu zarządu Reece w 1953 roku podczas którego
prezydent fundacji Forda powiedział Normanowi Dodd ze fundacja ta otrzymała
dyrektywy z Białego Domu na temat togo jak oni powinni wydąć pieniądze, które
były wolne od podatków. Wytyczne te podawały jak wydąć te pieniądze żeby
zmienić Amerykę tak żeby było wygodnie dla niej połączyć się z ZSSR (Lenina
międzynarodowy socjalizm...światowy rząd, który jest wprowadzany w życie
obecnie) Prezydent Eisenhower podpisał w 1958 roku pierwsze porozumienie z
ZSSR (w latach szczytu zimnej wojny) w wielu dziedzinach, włącznie z
kosmiczna, edukacyjna, medycyny, sztuki, itd. W 1958 roku prezydent Regan
podpisał najobszerniejsze naukowe porozumienie. W tym samym czasie korporacja
Carnegie podpisała porozumienie z naukowa akademia ZSSR.

Neokonserwatysci zrobili wszystko co jest możliwe żeby ta informacja nie
dostała sie do amerykanów. Około 50 patriotycznych amerykanów żebrało 5000
dolarów na opłatę jednej strony w gazecie The Washington Times gdzie podano
co się stało. Cztery lata później prezydent USA, Robert Morris (należał on do
komitetu kongresu który badał komunizm w szkołach w pierwszych latach
pięćdziesiątych... był dobrym przyjacielem Bella Dodd) po zdaniu sobie sprawy
ze swojego nowego stanowiska które na niego czekało, znalazł artykuł który
napisałam w boksie byłego prezydenta USA, po czym zadzwonił do mnie,
zaszokowany, szkoda wspominać. Nie miał on żadnego pojęcia o tym ze Regan
podpisał to porozumienie. Natychmiast opublikował mój artykuł „Soviets in the
Classroom...America’s Lates Education Fad” w 1989 roku, cztery lata po fakcie.

Wiele wyjaśniono od tego czasu jak Rosjanie pracujący z amerykańską policja w
kolejkach podziemnych, amerykańska i rosyjska dywizja przeprowadzająca
działania pokojowe w 1993 roku, itd. Republikański Narodowy komitet senatorów
który wybierał GOP kandydatów do senatu, poszedł dalej w 1993 roku i zaprosił
Gorbaczowa na obiad fundacji finansowych na którym wygłosił on swoja mowe
Czy powinniśmy być zaskoczeni wiadomościami opublikowanymi przez Wolna
Amerykańska Prasę (AFP) w kwietniu 21, 2002 roku pod tytułem „Get ready for
the Sovietization of America” napisanym przez Al. Martin, autora
konspiratorów: Sekrety dyplomaty żelaznej kurtyny” ?
Maritna artykuł ujawnia to, ze były rosyjski premier oraz szef KGB, Gen.
Yevgeni Primakov, jest zatrudniony jako konsultant przez departament
bezpieczeństwa państwa. Ciekawe jest tez to, ze w artykule z dnia 21.04.2003
wydanym przez The New American o tytule „Nasza ekonomia, naszym sojusznikiem”
napisanym przez Williama Normana Grigg, jest zawarty fakt który mówi, ze
Primakov jest bliskim przyjacielem Sadama Husseina.

GOOGLE wyszukiwarka podaje informacje o Primakowie.

Urodzony w 1929 roku w Kijowie, Ukraina, była cześć ZSSR. Wychowany w
Tbilisi, stolicy Gruzji. Jego rodzice byli Żydami. Będąc młodym zmienił swe
nazwisko z Finkelstein na Primakov. Ukończył Instytut nauk Orientalnych.

Cóż więcej można dodać. Zastanawiam się czy ta wiadomość będzie opublikowana
przez „Human Events” która odmówiła publikacji mojego artykułu ujawniającego
Regan-Gorbaczow porozumienie w 1985 roku, czy tez przez National Review albo
The Washington Times, a może będzie podana przez Limbaugh i Fox wiadomości?
Tylko nie wstrzymujcie swego oddechu za długo.

Strona American Free Press [www.americanfreepress.net], telephone is 202-544-
5977.New American website is: [www.thenewamerican.com], telephone is 920-749-
3784.




Temat: Kwaśniewski osmielił sie skrytykować USA?
Kwaśniewski osmielił sie skrytykować USA?
Oczywiscie z pewną nieśmiałoscią, ale jednak coś w kącie gniewnie mruknął.

www.iht.com/articles/536957.html

WARSAW The president of Poland, one of America's closest European allies, has made a rare and impassioned plea to Washington to be ?flexible, open and gracious.?

In a veiled criticism of U.S. foreign policy, the president, Aleksander Kwasniewski, said he did not want to see ?America take the ideas of the neoconservatives of isolationism, to have full dominance in the world and to play a divide-and-rule policy - it is a mistake.?

The president's remarks were made after a long interview in which he set out Poland's role in Europe and its relations with its eastern neighbors, particularly Ukraine and Russia.

When asked about Iraq and the United States, the president switched to a more reflective and personal mood.

The decision to support the U.S.-led war against Iraq, was, he says, one of the most difficult in his life.

"But I am sure it was the right decision,? he said.

Asked if he has any regrets over it, he replied: ?Next question, please.?

With 70 per cent of Polish public opinion calling for its troops to be brought home, Kwasniewski said he preferred to wait until Iraq had a new government installed. ?That will change the role of the troops, from occupation to peacekeeping,? he said, implying it could be easier for other countries to contribute soldiers while some of the Polish contingent could come home.

However much the president continues to support U.S. policy, the past few months have apparently weighed heavily on a popular public figure whose former career as a Communist youth leader and minister took place when Poland was sandwiched between two superpowers.

?America is not the first superpower we have known,? he noted. ?But sometimes, the character of a superpower is a problem, not so much for us but for the Americans to understand they are strong enough, clever enough, have enough influence and are creative enough to be accepted as a superpower. But please, don't use bureaucracy to support the position of a superpower.?

The criticism, however mild, was extremely rare for a country that has been a staunch ally of the United States. Two acts - Poland's joining the EU and the United States' imposing visa requirements on Poles - have led to some soul-searching inside the presidential palace over the future of the trans-Atlantic relationship.

Kwasniewski said that he felt hurt by the visa decision. ?Of course, as a realistic politician I understand the situation," he said. "But as a man, a human being, a friend of America, I do not understand it. In my opinion, a big country should be open, and sometimes more flexible, more gracious.?

Now that Poland is inside the EU, it sees how Europe must and should play a greater role in trans-Atlantic security and military matters.

Kwasniewski apparently sees the recent decision by the United States to withdraw tens of thousands of troops from Europe not only as signaling the end of the cold war, but also as forcing Europe to spend more on defending its own interests.

?Europe has the full right to have its own foreign and security policy,? he said.

?This policy means that it is necessary to spend more money to solve Europe's problems, not to wait for the Americans in the Balkans, or in Moldova, or for bringing democracy to Belarus. This is our task.?

He insists, however, that a more assertive Europe will not weaken the trans-Atlantic relationship because both need each other.

Referring to the recent EU expansion to include eight formerly Communist countries, he said, ?The chances that the EU will have a more trans-Atlantic policy at 25 countries will be much stronger than at 15.?

International Herald Tribune
Take flexible stance, Polish leader urges

WARSAW The president of Poland, one of America's closest European allies, has made a rare and impassioned plea to Washington to be ?flexible, open and gracious.?

In a veiled criticism of U.S. foreign policy, the president, Aleksander Kwasniewski, said he did not want to see ?America take the ideas of the neoconservatives of isolationism, to have full dominance in the world and to play a divide-and-rule policy - it is a mistake.?
...
?America is not the first superpower we have known,? he noted. ?But sometimes, the character of a superpower is a problem, not so much for us but for the Americans to understand they are strong enough, clever enough, have enough influence and are creative enough to be accepted as a superpower. But please, don't use bureaucracy to support the position of a superpower.?


Strona 2 z 3 • Wyszukano 95 wypowiedzi • 1, 2, 3