RSS

Umowa handlowy

Widzisz wiadomości wyszukane dla zapytania: Umowa handlowy






Temat: W Nowym Jorku trwają tajne targi USA - NIemcy i...
Gość portalu: . napisał(a):

> na słowo nie wierzą - papier trzeba pokazać! A skąd wiem? Z
tego samego
> ogłoszenia także i w GW online - podała nazwę spółki,
sprawdziłem w rejestrze
> online i "Dr" stoi przed nazwiskiem (nb.double barrow)jak
należy. Z tego, co
> wiem, tytuł raczej niepolski: umowy dwustronne z Polska o
równoważności
> dyplomów są bardzi świeżej daty, Min. Gospodarki (a to
prowadzi rejestr spółek
> prawa handlowego)pewnie jeszcze o tym nie wie.
> A mówiąc między nami, to skurwiel pan jesteś. Aż tak cię
zazdrość zżera, że
> ktoś potrafił się lepiej ustawić?
> I jeszcze jedno: skontaktuj się z Harvardem. Sam pamiętam, że
Gaby podała tu
> nawet maila do recenzenta-Chomsky'ego - zadziałaj, UBolu, a
nie insynuuj! Masz
> bardzo podły i bardzo niski charakterek, człowieku! I intelekt
MIERNY - żadnej
> twej sensownej wypowiedzi na ŻADEN temat jeszcze tu NIKT nie
widział!

Sluchaj idiot!!!
Nie wiesz z kim rozmawiasz to za duzo nie mow. Czy ja
zazdroszcze GC doktoratu i ze lepiej sie nie potrafilem ustawic?
A skad Ty to wiesz IDIOT?
Skad wiesz kto ja jestem, gdzie ja jestem i co mam? Widziales
moje zeznanie podatkowe?
Pewnie nie, to czemu gulgoczesz jak pies, ktory udlawil sie
koscia?
Ja pytalem, kiedy rzeczona GC dostala dyplom z HArvardu, A co do
kontaktu z Prof. Chomsky, on jest na MIT nie Harvardzie (po..sie
cos babie w tym internecie)tego sie nie ma czego wstydzic,
baaardzo dobra uczelnia.
Ale zamiast odpowiedzi widze stek przeklenstw i napasc.
Najlepsza obrona jest atak?
COs mi sie wydaje, ze jak co i juz to ty jestes ten polaczek.
Bo widzisz IDIOT! przynaleznosc do grupy narodowej to nie
wyksztalcenie i posiadlosci ale jak kto sie z nia identyfikuje.
Ja widzialem duzo, ale nigdy mi na mysl nwet nie przeszlo, ze
ten trzesacy sie na deszczu biedak to "polaczek".
Widzisz IDIOT, jest takie prawo natury, ze tacy jak ty sa
eliminowani ze spolecznosci. Polakiem ty juz nie jestes,
brytyjczykiem nigdy nie bedziesz
JESTES ZWYKLE GOWNO
Z powazaniem

ciezko pracujacy asbesciarz polaczek-pies





Temat: Kropiwnicki jak George Bush...
Ze stron UMŁ
Misja do Lwowa 2003-12-01
W sobotę wróciła ze Lwowa delegacja łódzkich samorządowców, przedsiębiorców,
przedstawicieli nauki i kultury. Gościli tam z dwudniową misją samorządowo-
gospodarczą zorganizowaną przez Urząd Miasta Łódzi i Regionalną Izbę
Gospodarczą. Łódzkiej delegacji przewodniczył prezydent miasta Jerzy
Kropiwnicki, uczestniczyli w niej m.in. wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej Lidia
Fido, wiceprezydent Włodzimierz Tomaszewski i dyrektor Biura Rozwoju
Przedsiębiorczości i Miejsc Pracy Teresa Białecka-Krawczyk.

Najważniejszym punktem w programie wizyty było podpisanie umowy pomiędzy
miastami Lwów i Łódź, umowy o współpracy; samorządowej, gospodarczej,
kulturalnej, oświatowej i naukowej. Umowę podpisali w piątek 28 XI, w ratuszu
miejskim; prezydent Łodzi Jerzy Kropiwnicki i mer Lwowa Lubomir Buniak. Chwilę
później prezes Regionalnej Izby Gospodarczej w Łodzi Witold Gerlicz podpisał z
przewodniczącym Lwowskiej Izby Przemysłowo-Handlowej umowę o współpracy
gospodarczej obu izb. Dzień wcześniej, wiceprezydent Łodzi Włodzimierz
Tomaszewski otworzył w Muzeum Miejskim (Pałac Jana III Sobieskiego w rynku)
wystawę firm regionu łódzkiego „Gospodarka Środka Polski”, w obecności konsula
polskiego we Lwowie Janusza Jabłońskiego. Program wizyty obejmował także wizytę
w przepięknym teatrze operowym z 1900 r. jednym z najpiekniejszych w Europie,
porównywanym swoją wspaniałością architektoniczną do opery wiedeńskiej. Operę
lwowską zaprojektował w stylu wiedeńskiego renesansu Polak Zygmunt Gorgolewski.

Umowę o współpracy kulturalnej podpisał łódzki Teatr Nowy oraz lwowski
Teatr „Waskrasienie”. Partnerskie kontakty naukowe (utrzymywane od lat)
omawiała prorektor Uniwersytetu Łódzkiego prof. Eliza Małek, z ramienia
Politechniki Łódzkiej rozmowom o wspópracy z Politechniką Lwowską przewodniczył
rektor prof. Jan Krysiński. Rozmowy naukowe prowadzili również prorektorzy
łódzkiej ASP i Uniwersytetu Medycznego. Biznes łódzki reprezentowały m.in.
firmy: Varitex, Vera, Fako, ZWiK, Grupowa Oczyszczalnia Ścieków, MPK,
Bombardier, Pafana, Międzynarodowe Targi Łódzkie, Bud-Inż, Prodex, Port
Lotniczy „Lublinek”, Papier-service. Możliwości współpracy gospodarczej są
ogromne, wiele firm z Łodzi ma już we Lwowie swoje przedstawicielstwa.

Podczas konferencji prasowej zorganizowanej po podpisaniu umowy partnerskiej w
ratuszu, dziennikarze lwowscy zainteresowani byli głównie: ułatwieniami w
otrzymywaniu wiz do Polski przez obywateli ukraińskich, współpracą naukową i
kulturalną oraz współpracą trójstronną Łódź-Lwów-Lyon. Polski konsulat
(oblegany przez chętnych do otrzymania wiz do Polski) odwiedził wiceprezydent
Włodzimierz Tomaszewski.

Delegacja łódzka z Prezydentem Łodzi na czele złożyła wieniec na cmentarzu
Orląt Lwowskich, Prezydent spotkał się także z biskupami dwóch lwowskich
metropolii; rzymskokatolickiej i greckokatolickiej. Mer Lwowa przyjął
zaproszenie do Łodzi, którą odwiedzi w maju 2004 r.

Miasto Lwów podobnie jak Łódź nie posiada dużej rzeki. M.in. i z tego
powodu „cierpi” na wielki brak wody, możliwości inwestycyjne są w tej
dziedzinie na razie niewielkie, jakby pomoc ekonomiczna Unii Europejskiej
wydaje się tu być bardzo wskazana, może pozyskanie środków odbędzie się za
pośrednictwem Polski? Warto by się tym zainteresować, być może za pośrednictwem
Łodzi inwestycje wodno-kanalizacyjne zostaną tam uruchomione. (Wojciech
Grochowalski)

www.uml.lodz.pl/indeksik.php3?menu2=1&zapytanie=1,05&poz=1&id=2024

pozdr.






Temat: OŚWIADCZENIE z dn.20.01.2005
OŚWIADCZENIE z dn.20.01.2005
Oświadczenie Dr Ziada Cattana Zastępcy Sekretarza Stanu w Ministerstwie Obrony
Iraku

W związku ze zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi w Iraku, oświadczam że
wybory w naszym kraju zostaną przeprowadzone we wcześniej ustalonym terminie.
Ministerstwo Obrony Iraku dołoży wszelkich starań aby te wybory były
bezpieczne i przebiegały spokojnie. Uniemożliwimy jakiekolwiek próby ataków
terrorystycznych podczas wyborów.
W tym celu m.in. tylko w Bagdadzie zostały powołane nowe 3 bataliony (ok. 2500
żołnierzy) którym został przekazany sprzęt wojskowy pochodzący z importu.

Współpraca handlowa z PHZ BUMAR jest bardzo dobra i przewidujemy podpisanie
nowych kontraktów handlowych. PHZ BUMAR ma z Ministerstwa Obrony Iraku zgodę
na import potrzebnego nam sprzętu wojskowego który ma być przeznaczony dla
naszego wojska.
Za pośrednictwem PHZ BUMAR są prowadzone rozmowy wstępne na temat wysoko
rozwiniętej elektroniki w dziedzinie łączności z firma Radmor z Gdyni.
W dniu 20 stycznia 2005 zostaną podpisane następne kontrakty z PHZ BUMAR.

W wyniku wielokrotnych aktów terrorystycznych na nasze ropociągi na
terenie całego kraju nasze Ministerstwo podjęło decyzje o powołaniu 10 nowych
batalionów (ok. 9000 żołnierzy pochodzących z plemion środkowego i północnego
Iraku, głównie sunnitów) na terenie Mosul- Bagdad i Kirkuk- Bagdad które maja
za zadanie ochraniać obiekty związane z gospodarką naszego kraju co pozwoli
m.in. na zwiększenie sprzedaży ropy naftowej pochodzącej z naszego kraju.

Przedwyborcza walka polityczna w naszym kraju dotyczy niestety także naszego
Ministerstwa. Niektórzy politycy nie szczędzą kłamstw które są skierowane
przeciwko Ministerstwu o defraudacje pieniędzy do Libanu, co jest nie prawdą,
ponieważ finanse które przeznaczone są na wyposażenie naszej armii są
transferowane do banków jordańskich w Ammanie, gdzie dokonuje się przelewów do
różnych krajów, dotyczących różnych kontraktów, np. Polska PHZ BUMAR - ponad
320 mln $, Turcja, Jordania, Emiraty Arabskie ponad 100 mln $
Dwa dni temu Dr Ziad Cattan podpisał umowę handlowa na zakup 500 sztuk
pojazdów Hummer prod. USA a także inny sprzęt i części zamienne na sumę ponad
600 mln $ gdzie zostało już przelane 15 mln na konto firmy AM GENERAL która
dostarcza pojazdy.

W irackiej telewizji AL DAYAR została podana wiadomość która jest wielkim
kłamstwem, ze jakoby Dr Ziad Cattan podał do wiadomości iż żołnierze
amerykańscy pozbywają się swojego sprzętu wojskowego na czarnym rynku w Iraku.
Przeciwnie - jesteśmy w koalicji z Armia Amerykańska, która pomaga i
zabezpiecza nasz kraj w drodze do demokracji i w walce z terroryzmem. To
dotyczy wszystkich wojsk w koalicji.
Zarazem przy tej okazji wyrażam oficjalną prośbę o pozostanie wojsk
koalicyjnych na terenie Iraku tak długo jak tego będzie wymagała sytuacja w
naszym kraju.

Dr Ziad Cattan
Zastępca Sekretarza Stanu w Ministerstwie Obrony Iraku




Temat: kolejny spisek żydowski
senne imaginacje...
Gość portalu: AndrzejG napisał(a):

> Wildziu

Andrzejku ( biznesik to nie porządanie pieniedzy pochodzących z przemocy
fizycznej )

> Tak trochę sie plączesz.

w czym?

> Spokojnie ,

fobia

> ścisz ten odtwarzacz z muzyką
> i troszeczkę się skup.

fobia - projekcja

> Umowa małżeńska nie jest dla mnie umową handlową.

buehehe a powinna

> Nie muszę wynajmować ochroniarzy , bo i po co?

nie wiem - ty decydujesz na co wydajesz swoje pieniadze - nie z Vatu

> U mnie wszystko jest
> ułożone na zasadzie zaufania i najwyżej je stracę.Nie zmienia to faktu,
> że są tacy ,którzy chronią swoie prawa małżeńskie róznymi sposobami.

buehehe

> Jednak co to ma wspólnego z kopiowaniem czyichś dzieł?

biore pedzel i maluje ( ktos ma pecha ze jest era cyfrowa )

heretyk guteberg?

Podajesz przykład
> kopiowania siedem , a teraz w tym poście skopiowałem Ciebie.W związku z tym
> powstaje problem , czy jestem złodziejem.W tym przypadku nie , bo nie
> zastrzegłeś sobie prawa autorskiego i forum nie służy zarobkowaniu,
> przynajmniej mi nie słuzy.Nie wiem jak z tobą - wyjasnij swoją sytuację.

powiedz to temu kto złamie umowe i po wyroku sądu stwierdzającego wine wsadzi
do pierdla na Twój a nie mój koszt

> Co innego jest z dziełem muzycznym , filmowym - autorzy mają prawo
> wynajmować ochroniarzy w celu obrony swoich praw autorskich , a co
> za tym idzie swoich pieniędzy.

ja mam prawo wsadzic szmel do cdroma i udostepnic to w sieci

Karlin pisał wcześniej ,że gdy nie będą tak
> zdzierać z nas przy sprzedaży utwoów muzycznych ,to zaprzestanie popierania
> piratów.

niech zdzierają - dla mnie pirat jest za drogi - płace za nosnik 0.90zł

> Tylko , gdzie jest ta granica , po której uznasz Karlinie , że to
> już jest odpowiednia i uczciwa cena?

bolszewik - ustal sobie jaką chcesz niemusze kupowac Twoich biczy

Cechą biznesu jest ustalić cenę na jak
> najwyższym pułapie i sprzedadzą Ci towar za maksymalnie ile dadzą rady z
Ciebie
> wyciagnąć.

tu koszt 0.98zł ( cdr ) zejdz nizej

> Rynek reguluje cenę , jednak zawsze będzie ona wyższa od ceny
> zwykłego pirackiego skopiowania.Dlaczego nie ma tego problemu z brukselką?

bo są nasionka...

> Bo nie ma kopiarek do brukselki.Bo żeby ta brukselkę powielić , to trzeba
> sie napracować i wykazać się zdolnościami ogrodniczymi.

a b c d e f g h i j k l m n o p r s t w y z ( tu sa zdolnosci manualne )

> Kopia utworu kosztuje
> tyle ile nośnik informacji i rozłożone koszty kopiarki i dystrybucji.

5 sekund z dysku na dysk

> Dystrybucji równiez na czarno -wildziu- i bez podatku,a to też jest kradzież.

przeciez 0 ( zero )

> Państwo nie będzie istniało bez systemu podatkowego i znów powstaje pytanie,
> gdzie jest ta granica od której zgodzicie się ten podatek płacić?

ja kupuje towar i usługi - wytłumacz mi słowo "podatek"...

> Jaka jest graniczna cena płyty , aby nie było piractwa?
>
> Andrzej

zmiana technologii na brukselke? )




Temat: Niechętne tak dla Apsysa
Drobny dopisek
Gość portalu: Martin napisał(a):

> Francuzi decydując się na tą inwestycje
> liczą na zyski w długim okresie czasu.

Informacje z listopadowych targow nieruchomości handlowych MAPIC w Cannes:
"...
Spore poruszenie wciąż wywoływała sprawa sprzedaży 50 proc. udziałów w Galerii
Mokotów firmie Rodamco. Ale tylko do czasu, gdy Apsys poinformował o tym, że
konsorcjum GE Capital Real Estate, spółki nieruchomościowej należącej do
General Electric i HCEPP, funduszu inwestycyjnego Heitman International nabyło
12 galerii handlowych w Polsce. Stroną sprzedającą były: Fonciere Euris, Grupa
Casino i Apsys, zaś przedmiotem transakcji centra handlowe King Cross oraz
Janki pod Warszawą i Korona we Wrocławiu. Umowa przewiduje, że przez najbliższe
pięć lat obiektami nadal zarządzać będzie Apsys.
Transakcja o wartości około 200 milionów euro oznacza, że zmienia właściciela
prawie 340 tys. m2 powierzchni handlowej, a więc niemały procent całej
nowoczesnej powierzchni handlowej w naszym kraju. Apsys natomiast chce skupić
się na realizacji łódzkiej Manufaktury, która może okazać się niełatwa ze
względu na objęcie funkcji prezydenta miasta przez szefa ZChN Jerzego
Kropiwnickiego, o którym wiadomo, że nie jest entuzjastą zachodnich sieci
handlowych."

To nie jest żadna długofalowa inwestycja APSYSA w Łodzi. Oni maja zadanie
przygotować projekt, zebrać jak najwieksza gromade "wspołinwestorow" Pod ich
potrzeby wykończyć wnetrza i oddać im do uzytkowania.
Aby zebrać te 200 firm do Galerii przy hipermarkecie, przy takim nasyceniu
handlu w Łodzi - musiano wymyśleć magnes - czyli centrym rekreacyjno-
kulturalne, Centrum Promocji Mody, Muzeum Sztuki, Rynek na miejskie imprezy.
Teraz powinni wywiązać sie chociażby z części tych projektow aby nie stracić
swojego wizerunku. Ale jak tyko wywiążą się z umow wobec tych co im zaufali i
podpisali umowy o zaangażowaniu w ten obiekt, Manufaktura stannie się obiektem
do sprzedaży.
A tu nagle władze miejskie też bedą starały sie przyglądać realizacji całego
otoczenia wokoł hiperhandlu - więc temat staje sie poważniejszy.

teo_ napisał:

> Przedwczoraj przez blisko godzinę rozmawiałem przy makiecie Manufaktury.Pani
> sensownie tłumaczyła obecną sytuację.
> Dopóki nie ma wszystkich pozwoleń i oficjalnego rozpoczęcia inwestycji nie
> dowiemy się kto jest tym operatorem hotelu (rozmowy trwają ) gdyż trudno
> zrobić umowę z siecią hotelu skoro nie ma wszystkich pozwoleń na budowę co
> jest chyba logiczne.Natomiast wszystko będzie zgodnie z projektem,
> zrewitalizowany Park Śledzia i od Pietryny aleja na wprost do wejścia
> Manufakktury.

I tylko chodzi o to aby rzeczywiście zrealizowali początkowe projekty, ktore
przedstawiali gdy dostawali zezwolenie na budowę hal handlowych.
Nie należy szafować terminem "poważny inwestor" - liczy sie tylko zysk tego
inwestora (jak widać na innych przykładach - te zyski wcale nie są
długofalowe). A lokalne władze sa od tego aby wykorzystać takiego inwestora jak
najlepiej.

pozdr.
Nie jest to żaden głos w yskuzji czy Prezydent postępuje prawidłowo czy nie
przedłużając wydanie pozwoleń na drugą część inwestycji. Na ten temat
wypowiadałem się juz na innym wątku.




Temat: Czy złodzieje z GW są w KRRiTV???
Czy złodzieje z GW są w KRRiTV???
Warszawa, 9 grudnia 2002 r.

Warszawska Prowincja Redemptorystów
Radio Maryja
ul. Piesza 1
00-230 Warszawa

Pan Juliusz Braun
Przewodniczący Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji w Warszawie

Szanowny Panie Przewodniczący
Zwracamy się do Pana Przewodniczącego z żądaniem pilnego wyjaśnienia
okoliczności kradzieży - naszych dokumentów, objętych tajemnicą służbową i
handlową, bądź ich ujawnienia osobie nieuprawnionej - z Biura Krajowej Rady
Radiofonii i Telewizji w Warszawie.
Dla przypomnienia podajemy, że w sierpniu br. miała miejsce identyczna
sytuacja i wówczas uzyskaliśmy od Pana zapewnienie, że dokumentu w postaci
umowy zawartej pomiędzy Warszawską Prowincją Redemptorystów a Ministerstwem
Łączności Federacji Rosyjskiej, Rada Krajowa z pewnością nie przekazała
redakcji "Gazety Wyborczej". Fakt braku bezpieczeństwa dokumentacji
gromadzonej w biurach KRRiT nakazuje zastanowić się, dlaczego następuje
naruszenie tajemnicy handlowej i służbowej tylko naszego Radia, a nie dotyka
innych nadawców.
W świetle ostatnich wydarzeń, tj. zaprezentowania w filmie dokumentalnym
redaktora Jerzego Morawskiego, wyemitowanym w Telewizji Polskiej w Programie
1 w dniu 25 listopada br., oraz w reportażu prasowym autorstwa tego samego
redaktora w dzienniku "Rzeczpospolita" w dniu 26 listopada br. - szeregu
zdjęć dokumentów złożonych w Radzie przez Radio Maryja prowadzone przez
Warszawską Prowincję Redemptorystów, a opatrzonych dekretacją osobistą
pracownika Krajowej Rady oraz pieczęciami tejże Rady, uzasadnia nasze
żądanie. Te dokumenty to: sprawozdanie finansowe i opisowe Radia za rok 2001
oraz wewnętrzny dokument wystawiony przez Warszawską Prowincję
Redemptorystów, czy też umowa, której inne fragmenty już były nielegalnie
udostępnione mediom.
Dokumenty te z całą pewnością nie stanowią dokumentów urzędowych w rozumieniu
obowiązujących przepisów (ustawa z dnia 22 stycznia 1999 r. o ochronie
informacji niejawnych) i wejście w ich posiadanie oraz swobodne publikowanie
przez kogokolwiek mogło li tylko nastąpić w drodze przestępstwa.
W tej sytuacji stwierdzamy, że dokumenty składane przez nadawców, czy to
radiowych, czy telewizyjnych, w Krajowej Radzie nie są prawidłowo
zabezpieczone i Rada Krajowa nie sprawuje nad nimi żadnej pieczy, mimo że
jest do tego zobowiązana. Pan jako Przewodniczący tej Rady i kierujący jej
pracami jest osobiście odpowiedzialny z tytułu braku nadzoru za wykradzenie
przedmiotowych dokumentów i ich opublikowanie bądź ich ujawnienie osobom
nieuprawnionym.
Wnosimy o niezwłoczne powiadomienie przez Krajową Radę organów ścigania o
kradzieży tych dokumentów, bądź o popełnieniu przestępstwa naruszenia
tajemnicy służbowej przez ich udostępnienie osobom nieuprawnionym.
Oczekujemy również Pańskiego oświadczenia, w jaki sposób zamierza Pan w
przyszłości wykonywać swoje obowiązki służbowe w zakresie zapewnienia
tajemnicy udostępnianych KRRiT tajemnic handlowych i służbowych nadawców
społecznych. Dotychczasowy sposób wykonywania przez Pana tych obowiązków
wskazuje na rażące nieprawidłowości. Z wielką rozwagą będziemy podchodzić do
udostępniania Panu nowych tajemnic handlowych i służbowych.
W przypadku wystąpienia rzeczywistej szkody z tytułu niewypełnienia przez
Pana obowiązków na szkodę dla nas zastrzegamy sobie prawo dochodzenia
odszkodowania.

Z poważaniem O. Tadeusz Rydzyk CSsR
Dyrektor Radia Maryja
O. Sylwester Cabała CSsR
Wikariusz Prowincjała




Temat: Współpraca UE z krajami Morza Śródziemnomorskiego
Współpraca UE z krajami Morza Śródziemnomorskiego
1957r. Traktat Rzymski art.131-136 mówiący o związkach Wspólnoty z krajami i
tertoriami powiązanymi w szczególny sposób z jednym z państw członkowskich,
na mocy artykułu podpisano dwustronne układy stowarzyszeniowe m.in z Turcją
(1963). Układy z Marokiem i Tunezją miały inny wymiar.

W 1976 r. podpisano dwustronne umowy z krajami Maghrebu, zaś w 1977 r.
Maszreku, które miały poza zagadnień dotyczących wymiaru politycznego,
społecznego, naukowo technicznego, głównie charakter współpracy handlowej.
Państwom basenu Morza Śródziemnomorskiego zagwarantowano wolny dostęp ich
towarów przemysłowych do rynku wspólnoty. W zakresie artykułów rolnych
liberalizacja była częściowa i podlegała redukcji stawek celnych ze strony
Wspólnoty (przeciętnie o ok. 40-50%).

1976-1991 zawarcie 3 protokołów finansowych regulujacych dopływ pomocy
rozwojowej ze strony Wspólnoty Europejskiej (ok. 3mld ECU).

Efektem polityki śródziemnomoskiej był wzrost wymiany handlowej oraz
pogłębienie wzajemnych zależności, na niekorzyść państw Maghrebu i Maszreku.
Na początku lat 90. towary z rynku Wspólnotowego wyniosły 65% dla Maghrebu
( Tunezja ponad 75%), dla Maszreku 40%. Znaczenie tych państw również rosło
dla krajów Wspólnoty Europejskiej (6,5% ogólnego importu Wspólnot, 9%
eksportu).

1990 r. – przyjęcie założeń Nowej Polityki Śródziemnomorskiej, w ramach
których wynegocjowano IV generację protokołów finansowych.
1978-1991 – kraje Maghrebu, Maszreku i Izrael otrzymały łącznie pomoc
wysokości ponad 3,3mld ECU.

1990 r. – spotkanie ministrów spraw zagranicznych Włoch, Hiszpanii,
Portugalii, Francji oraz Algierii, Tunezji, Maroka, Libii i Mauretanii, które
zapoczątkowało współpracę pomiędzy południowym a północnym wybrzeżem
zachodniej części Morza Śródziemnomorskiego, tzw. Później „Dialog 5+5”.

27-28 listopada 1995 r. – pierwsza Eurośródziemnomorska Konferencja Ministrów
Spraw Zagranicznych, w której wzieli reprezenatnci 15 państw UE oraz 11
państw południowego i wschodniego wybrzeża Morza Śródziemnomorskiego i
Autonomii Palestyńskiej. Stworzono wówczas Deklaracje barcelońską, na mocy
której podstawą stosunków pomiędzy państwami UE i pozostałymi państwami
regionu jest „przeksztalcenie basenu Morza Śródziemnomorskiego w obszar
dialogu, współpracy i wymiany gwarantujących pokój, stabilność i pomyślność
ekonomiczną”. Ponadto założono stworzenie do 2010 roku strefy wolnego handlu,

15-16 listopada 2000 r. – czwarta Konferencja Europejsko-śródziemnomorska w
Marsyli, po której podpisano umowy z Tunezją, Izraelem, Maroko, Jordanią,
Egiptem, Algerią i Libanem. Nadal nie podpisano umowy z Syrią.




Temat: Pytanie o hipermarket
Frags - skusiłes się i zajrzałes na tą oszołomską, pieniacka stronę
www.lecsokole.pl???? No, no - odważny jesteś.
Ale do rzeczy:

frags napisał:
> 1. Preambuła;
> Inwestor (auchan i GBS) zamierza wybudować na nieruchomości położonej w
> Łomiankach w rejonie ulic Kolejowej i Brukowej wielkopowierzchniowe centrum
> Handlowe, współfinansować łącznie z GDDKiA budowę węzła drogowego na
> skrzyżowaniu drogi krajowej nr 7 i ul. Brukowej oraz dokonać inwestycji w
> zakresie budowy oraz poprawy istniejącej infratruktury drogowej jak i mediów.
> Gmina akceptuje powyższe przedsięwzięcie i zamierza WESPRZEĆ INWESTORA W
> DZIAŁANIACH MAJĄCYCH NA CELU POPRAWIENIE INFRASTRUKTURY W SZCZEGÓLNOŚCI W
> ZAKRESIE ROZBUDOWY ISTNIEJĄCEGO SYSTEMU KOMUNIKACYJNEGO UL.BRUKOWEJ I
> KOLEJOWEJ, BUDOWY PODOCZYSZCZALNI WÓD DESZCZOWYCH ORAZ BUDOWY I ROZBUDOWY
> MEDIÓW ZE ŚRODKÓW FINANSOWYCH INWESTORA PRZY ZAŁOŻENIU, ŻE GMINA ŁOMIANKI NIE
> BĘDZIE PARTYCYPOWAĆ W KOSZTACH WW. PRZEDSIĘWZIĘCIA.
>
> powyższy cytat wskazuje na to, że gmina żadnych kosztów nie poniesie. Tak,
> czy nie?

Nie wiem, czy zauważyłes kilka razy powtórzoy wyraz ZAMIERZA (jeśli mamy już
używać wielkich liter). Nigdy żadnej umowy co do skrzyżowania nie zawarto,
Auchan nie robi ŻADNYCH ruchów wokół tematyki skrzyżowania, a to co
przedstawioło GDDKiA na niby-konsultacjach jest skandalem bo wypuszcza cały ruch
z parkingu supermarketu na nieprzebudowaną, a więc jedynie dwupasmowa Brukową.

>
> 2. Par 2 pkt 6;
> Inwestor na zasadach określonych w odrębnej umowie zobowiązuje się łącznie i
> w porozumieniu z GDDKiA do sfinansowania budowy węzła drogowego na drodze
> krajowej nr 7 na skrzyżowaniu z ulicą Brukową. Powyższa inwestycja będzie w
> głównej mierze służyć potrzebom i interesom Gminy. GMINA NIE BĘDZIE
> PARTYCYPOWAĆ W KOSZTACH WW. BUDOWY.

Oczywiście, że nie będzie bo skrzyżowanie z natury rzeczy powinno być budowane
przez GDDKiA - to żadna łaska, E7 nie jest drogą gminna, jak pewnie wiesz. A
jak dotąd Auchan nawet nie kiwnął palcem, żeby (aby chociażby udobruchac
mieszkańców) nadać jakiś ruch planom związanym ze skrzyżowaniem. Mało tego, to
co przedstawiono nam w ICDS jako propozycję GDDKiA dla Łomianek jest (jak
słyszałam od osób tam obecnych a nawet od burmistrza) - starą, już oprotestowana
propozycja sprzed lat.

>
> 3. Par 3 pkt 1 (fragm);
>
> ... Z uwagi na zapotrzebowanie inwestor planuje budowę podoczyszczalni wód
> deszczowych dla potrzeb Centrum Handlowego, węzła drogowego i Gminy. BUDOWA
> PLANOWANEJ PODOCZYSZCZALNI ODBĘDZIE SIĘ BEZ UDZIAŁU ŚRODKÓW FINANSOWYCH GMINY.
>
> Po raz trzeci pytam, gmina zapłaci, czy nie????

To może zapytaj pana Burmistrza na CZYJEJ działce on to planuje robić... Bo to
nie jest jego/gminy działka (par.3, pkt 3)

> zaczynam na Was patrzyć co najmniej podejrzliwie, drodzy Rycerze...

Wykonałeś dużą pracę, cytując kilka paragrafów z tej umowy. Podziwiam.
Ale grzecznie Cię proszę - trochę więcej respektu dla ludzi, ich dobra,
zrozumienia dla zdania odrębnego od Twojego.

jeszcze jedno: Jeśli uważasz, ze super pomysłem jest wycinka sporego kawałka
lasu (jako połączenie Brukowej prosto przez las z ulicą Trenów) na nasz koszt
(bo łaskawie Auchan dorzuci nam 500 tys. lub 1 mln zł na całą dwupasmowa
trasę!!!) po to aby umożliwić spragnionym zakupów ludziom przyjazd od strony
Wólki - to zaczynam watpić w Twoją dobrą wolę i chęc pozostania bezstronnym.




Temat: Szwecja/pastorzy luterańscy: bojkotujmy Izrael!
Szwecja/pastorzy luterańscy: bojkotujmy Izrael!
Chairete,
za dzisiejszą Rzepą. Kiedy podobne wezwanie wystosują polscy biskupi?
T.

Szwecja Kościół luterański kontra Izrael
Apel o bojkot

Hierarchowie Kościoła luterańskiego w Szwecji zaapelowali o bojkotowanie
izraelskich produktów, pochodzących z palestyńskich terytoriów okupowanych
przez Izrael. Wezwanie przywódców Kościoła jest już drugim tego rodzaju
wystąpieniem w ramach kampanii "O sprawiedliwy pokój na Bliskim Wschodzie.
Zaprzestańcie okupacji Palestyny".

Konflikt izraelsko-palestyński pochłania ofiary - piszą na łamach
dziennika "Dagens Nyheter" arcybiskup K. G. Hammar, głowa Kościoła
ewangelicko-luterańskiego Szwecji, a także przewodniczący Kościoła misyjnego,
szef chrześcijańskiej organizacji pomocy Diakonia oraz sekretarz generalny
Chrześcijańskiego Ruchu na rzecz Pokoju.

Od września 2000 r. zginęło ponad 2700 Palestyńczyków i 900 Izraelczyków.
Najlepszym sposobem pokojowego rozwiązania konfliktu byłoby przerwanie
okupacji Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu Jordanu przez Izrael oraz
rezygnacja Palestyńczyków z terrorystycznych zamachów samobójczych -
deklarują.

Aby dać wyraz dezaprobacie wobec polityki Izraela, należy, zdaniem
inicjatorów akcji, bojkotować produkty z terytoriów zajętych przez osadników
z Izraela. Dlatego rząd szwedzki i Unia Europejska powinni domagać się od
Izraela, by jego produkty oznaczano nie "Made in Israel", tylko zgodnie z
krajem pochodzenia. "Nie kupując towarów ze Strefy Gazy, pokażemy, że nie
aprobujemy izraelskiej polityki okupacji" - argumentują protestujący. Żądają
też, by władze szwedzkie, które dysponują informacją, jakie towary produkuje
się na terytoriach okupowanych, udostępniły ich wykaz społeczeństwu.

Dzięki umowie handlowej z Unią Izrael eksportuje towary bez cła. Zawierając
umowę, zobowiązał się jednak do respektowania zasad demokracji i praw
człowieka. Obietnicy nie dotrzymał. Komisja Europejska dwukrotnie
sygnalizowała, że Izrael korzysta z przywileju sprzedaży bezcłowej, chociaż
eksportuje towary z ziem okupowanych. Trzy lata temu Anna Lindh, ówczesna
minister spraw zagranicznych, ujawniła, że zgłoszono 4400 skarg na Izrael za
sprzedaż produktów pochodzących z osiedli żydowskich.

Na zjawisko "oszustwa eksportowego" zwróciły także uwagę władze celne w
krajach Unii - piszą reprezentanci Kościoła luterańskiego. Zgoda na łamanie
przez Izrael warunków umowy ze Wspólnotą podważa, ich zdaniem, wiarygodność
Unii. Dlatego rząd szwedzki musi wpłynąć na Brukselę, by postawiła żądania
wobec Izraela. Jeżeli ich nie spełni, umowa z Unią ma być zawieszona.

W ubiegłym miesiącu arcybiskup Hammar rozpoczął kampanię na rzecz pojednania
między Izraelczykami a Palestyńczykami. W odpowiedzi Centralna Rada Żydowska
wycofała się z udziału w międzynarodowej konferencji pokojowej, którą
organizuje Szwedzka Rada Chrześcijańska. Rada Żydowska zarzuciła Hammarowi,
że warunki stawia tylko Izraelowi.

Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu




Temat: Rząd Belki przegrał pierwsze głosowanie
Belka i Irak

Lekcja prywaty-zacji?
Millennium w Iraku

Panie Premierze,

Jak to było z wyborem Banku Millennium w Iraku?

Cytat z Pańskiego wystąpienia w Sejmie w dniu 14 maja 2004 roku:

"Natomiast inny z Panów posłów zainteresował się procesem wyłaniania banku
międzynarodowego, który administruje dzisiaj Irackim Bankiem Handlowym. Otóż
chcę powiedzieć - to jest ciekawa lekcja dla nas! - otóż kiedy taki przetarg
został ogłoszony, jednym z banków, który tam zgłosił się był bank z którym ja
współpracowałem. Natychmiast powiedziałem swoim kolegom, że ja oczywiście nie
mogę w tym procesie wziąć udziału. Proces odbył się poza Irakiem, w
Bahrajnie. Komisja składała się z pięciu osób: jednej osoby z administracji
amerykańskiej, czterech osób: z Iraku, to znaczy Irakijczyków, Turkmenka,
Bahrajnczyk, ot międzynarodowe towarzystwo. Wszyscy się dziwili dlaczego ja
tam nie chcę do tej komisji pojechać. [przyp. Panie Premierze, cóż to był za
przetarg? kto się tak bardzo dziwił? - ten fakt jest właśnie zadziwiający]

Można powiedzieć, że przewidziałem pytanie Pana posła! Zresztą można
powiedzieć, ta osoba - jedyna, która wiedziała o tym, że jestem związany,
wtedy byłem przynajmniej jeszcze kiedyś związany z tym bankiem, ona jedna
głosowała przeciw, wszystkie pozostałe głosowały za."

Jaki to przetarg gdzie inne osoby niż wchodzące w skład komisji, wiedzą kto
jak głosował?

Taka formuła przetargu to nic innego jak zaproszenie do korupcji. Można
płacić już nie tylko za efekt - czyli wybór zgodny ze zleceniem, ale za samą
staranność - Wiecie jak głosowałem, zgodnie z umową - za wami, czekam na
swoją dolę...

Panie Premierze, czy takie zasady przetargów zamierza Pan postulować aby
obowiązywały w Rzeczypospolitej? A może Pan twórczo rozwinie swoje
doświadczenia i zaproponuje aby członkowie komisji przetargowych
upubliczniali swoje aktualne stanowiska przed rozstrzygnięciem przetargu z
podaniem danych kontaktowych celem wymiany uwag i spostrzeżeń...

Panie Premierze, w jaki sposób dowiedział się Pan kto jak głosował w sprawie
Banku Millennium? Czy powiedziała to Panu osoba, która głosowała przeciw, czy
otrzymał Pan taką informację od osoby głosującej za Bankiem Millennium? W
jakich okolicznościach i z jakiego powodu osoba, która była w komisji
przetargowej przekazała informacje o tym jak głosowali jej członkowie?

Wielce prawdopodobne, że ta sprawa stanie się przedmiotem dochodzenia przez
administrację amerykańską. Wybory prezydenckie w Stanach sprzyjają
weryfikacji działań na terenie Iraku.

Irackie przetargi

Ostrowski Arms i Bank Millennium wygrały przetargi gdy obecny premier pełnił
funkcję szefa Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego w Iraku. Ostrowski
Arms nie posiadając licencji na handel bronią wygrywa przetarg na udział w
konsorcjum mającym dostarczać broń armii irackiej. Kilku osobowa firma
Ostrowski Arms wygrywa przetarg na dostawy broni dla Iraku!

Czy szef zarządzający Komitetem Koordynacyjnym w Iraku nie sprawdził
podstawowych informacji o polskim oferencie? Wybór Ostrowski Arms to była
czysta parodia - z wieloma uczestnikami spektaklu. Któż to znany pisał
przedmowę do książki wydanej przez właściciela Ostrowski Arms? (Aleksander
Kwaśniewski)

Przetarg z udziałem Ostrowski Arms został anulowany. Administracji
amerykańskiej zależało na szybkim rozstrzygnięciu przetargu i pilnej dostawie
sprzętu i broni do Iraku. Udział Ostrowski Arms pokrzyżował strategie
koalicji. Nie należy się dziwić, że w kolejnym przetargu, już po wyjeździe
Belki z Iraku, BUMAR został odrzucony. Może lepiej dla prestiżu Polski i
polskich firm byłoby gdyby Belki w Iraku nie było?

Czy przetarg, gdzie do konsorcjum zarządzającym Irackim Bankiem Handlowym
trafił Bank Millennium odbył się zgodnie z prawem? Mając na uwadze przetarg z
Ostrowski Arms, jak również bliskie związki Belki z Bankiem Millennium (były
członek władz Banku Millennium), przetarg na konsorcjum zarządzające Irackim
Bankiem Handlowym powinien zostać sprawdzony - najlepiej gdyby proces ten
rozpoczęły polskie władze.

STOP Korupcji

Stop-korupcji@mail.com




Temat: Pierwsza decyzja prezydenta Luli !
Gość portalu: V.C. napisał(a):

>
>
> Zasiłki ważniejsze niż samoloty RadioZet 2003-01-03 (18:01)
> Pierwszą decyzją, którą podjął nowy prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da
> Silva, było odroczenie do 2004 r. zaplanowanego na najbliższe tygodnie
> przetargu na zakup 12 nowoczesnych myśliwców bombardujących.
>
> Do przetargu miały przystąpić europejskie konsorcjum Saab-BAE Systems,
> oferujące samolot typu Gripen, i rosyjskie przedsiębiorstwo Mapo-Mikojan,
> które produkuje MiGi 29.
>
> Zaprzysiężony 1 stycznia prezydent oświadczył w piątek, że kwotę ok. 760
> milionów dolarów, która była pierwotnie przeznaczona w budżecie na zakup
> myśliwców, wykorzysta na rozwiązanie niektórych problemów socjalnych kraju, w
> tym na walkę z głodem, który dotyka od 25 do 50 mln mieszkańców Brazylii.
>
> źródło : www.radiozet.pl , www.lewica.pl

Czyli prezydent Lula daje ludowi ryby a nie wędki . Jak to w socjaliźmie .

Zbrojeniówka, rafineria, huty
Offset za F-16
Amerykański F-16 wygrał przetarg na bojowy samolot wielozadaniowy dla
Polski. Warunkiem sfinalizowania zakupu 48 samolotów wycenionych na ponad 3,47
mld dolarów, jest zawarcie umowy offsetowej.

Związane z F-16 propozycje zamówień kompensacyjnych dotyczą - poza zakładami
zbrojeniowymi - Rafinerii Gdańskiej, przemysłu hutniczego, motoryzacyjnego,
stoczniowego, elektronicznego, telekomunikacji i rolnictwa. Deklarowana wartość
amerykańskiego offsetu wyniosła 9,8 mld dolarów, komitet offsetowy komisji
przetargowej ocenił ją po weryfikacji na nieco ponad 6 mld dolarów. Szef
komitetu, wiceminister gospodarki Andrzej Szarawarski chce, by umowa offsetowa,
na której podpisanie jest czas do końca maja, opiewała na kwotę pierwotnie
podaną przez koncern Lockheed Martin i jego partnerów.

- Nie patrzyłbym na ofertę amerykańską jako coś zamkniętego, zwłaszcza że
wielu propozycjom bliżej do haseł niż konkretnych zamówień czy kontraktów
handlowych. To będzie przedmiot negocjacji przez najbliższych kilka miesięcy -
powiedział Szarawarski.

Komitet offsetowy zaakceptował około 61 proc. propozycji offsetu w ofercie
amerykańskiej, która zawiera 104 zobowiązania, z czego 49 to projekty offsetu
pośredniego, czyli skierowane do sektora cywilnego. "Jesteśmy gotowi wypełnić
nasze zobowiązania zawarte w prawie polskim co do offsetu, czyli zapewnienia
100 proc. wartości kontraktu" - powiedział dyrektor konsorcjum Lockheed Martin
ds. sprzedaży F-16 w Polsce George Standridge.

Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 2 w Bydgoszczy mają nadzieję, że na terenie
firmy powstanie centralna baza logistyczna F-16 - tu, według koncepcji
kierownictwa WZL 2, odbywałoby się przejmowanie samolotów od producenta,
szkolenie personelu latającego i technicznego, obsługa i przeglądy maszyn.

Przed rozstrzygnięciem przetargu WZL nr 2 zawarły wstępne porozumienia ze
wszystkimi oferentami na dostawę bojowych samolotów wielozadaniowych dla
polskiej armii. Takie porozumienie z koncernem Lockheed Martin przewidywało
serwis urządzeń montowanych zarówno na F-16, jak i modernizowanych w zakładzie
samolotach su-22 i mig-29. Pracownicy bydgoskiej firmy mieliby też montować
lekkie samoloty pasażerskie.

Producentem silników do F-16 dla Polski, ma być WSK PZL Rzeszów. Prezes WSK
Marek Darecki zapowiedział rychłe rozpoczęcie produkcji pierwszych komponentów
silnika. - Wybór F-16 to dla naszego zakładu, ale i całego regionu, ogromna
szansa. To wielki skok technologiczny, o około 15 lat. Dzięki temu offsetowi
zdynamizuje się przemysł lotniczy w Polsce, a WSK Rzeszów ma szansę na wpisanie
w strukturę światowego lotnictwa - powiedział Darecki.

Według niego, offset związany z F-16 da szansę całemu polskiemu przemysłowi
lotniczemu. Przypomniał, że od czterech lat jedynym dostawcą podwozia F-16 jest
firma BF Goodrich Krosno. 85 proc. akcji WSK Rzeszów należy do United
Technologies Corporation, w skład którego wchodzi m.in. Pratt & Whitney -
producent silników wybranych do F-16 dla Polski (o WSK piszemy także w artykule
poniżej).

Ze zwycięstwa F-16 w przetargu cieszy się Rafineria Gdańska, która liczy, że
wsparcie koncernu Lockheed Martin ułatwi budowę nowej instalacji. - Mieliśmy
nosa podpisując memorandum z Lockheed Martin - powiedział prezes Paweł
Olechnowicz.

W programie offsetowym konsorcjum proponuje finansowy udział w programie
modernizacji Rafinerii Gdańskiej. Pomoc finansowa amerykańskiego koncernu ma
być przeznaczona na zakup licencji na technologię budowy instalacji zgazowania
ciężkich pozostałości przerobu ropy naftowej. Nowa instalacja pozwoliłaby
zwiększyć produkcję ropy z 4,5 do 6 mln ton rocznie. Wartość inwestycji jest
szacowana na 540 mln dolarów.

Na początku przyszłego roku Rafineria Gdańska oraz Shell, Kellog i DSD
Dillinger Stahlbau mają podpisać list intencyjny w sprawie tej inwestycji.

(PAP)




Temat: ORLEN wykuje niemieckie stacje
ORLEN wykuje niemieckie stacje
Orła cień

polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1110615&MP=1

Orlen kupuje siec stacji benzynowych w Niemczech - po co?

Forsujemy Odrę! Największa polska spółka PKN Orlen kupuje sieć stacji
benzynowych w Niemczech. Wreszcie to nie oni nas wykupują, ale my ich.
Sukces? To się dopiero okaże.

ADAM GRZESZAK

W grudniu ub.r. PKN Orlen zawarł wstępną umowę kupna blisko 500 stacji
benzynowych w północnych Niemczech; ostateczny kontrakt zostanie podpisany w
lutym. Sprzedającym jest British Petroleum Germany (BP), niemiecki oddział
światowego giganta naftowego. Stacje, których zamierza się pozbyć, działają
dziś pod trzema różnymi szyldami: Arala, BP i Eggerta.

Ta mieszanka to efekt intensywnej koncentracji na niemieckim rynku paliwowym:
sieci Eggert oraz Aral zostały wchłonięte przez BP. Decyzję o sprzedaży
stacji wymusił niemiecki urząd antymonopolowy (Bundeskartellamt). Godząc się
na przejęcie spółki Veba Oel, do której należy sieć Aral, postawił BP warunek
ograniczenia udziału w niemieckim rynku o 4 proc. BP przystało na to
wystawiając na sprzedaż prawie 500 stacji w północnych Niemczech i 300 w
południowych, a także rafinerię Bayern Oil. Podobny warunek postawiono
głównemu konkurentowi BP – koncernowi Shell. W zamian za zgodę na przejęcie
sieci DEA zobowiązał się on do redukcji swoich udziałów o 5 proc. Władzom
niemieckim chodzi o to, by para BP i Shell nie przekroczyła 50 proc. udziału
w rynku.

Krajobraz po bitwie

Niemieckie stacje BP były do kupienia już od kilku miesięcy. Interesowało się
nimi kilka firm, w tym nawet rosyjski koncern naftowy Tatnieft, ale żadna nie
zdecydowała się na inwestycję. Interes jest bowiem ryzykowny – oferowane
stacje sprzedają zaledwie 2,4 proc. paliw na niemieckim rynku, a 7 proc. na
regionalnym. Nabywca nie stanie się więc znaczącym graczem pośród trzech
gigantów: BP, Shell oraz ExxonMobil.

Na dodatek Niemcy niedawno przeżyły dramatyczną wojnę cenową, która
spowodowała wiele bankructw i przejęć w branży paliwowej. Zmagania toczyły
wielkie koncerny chcące pokonać nowego, groźnego konkurenta, jakim okazały
się hipermarkety. Tak jak w przypadku innych towarów, sprzedają paliwo z
mikroskopijną marżą, a więc dużo taniej niż tradycyjne stacje benzynowe.
Ustaliły też nowy standard – o ile współczesne stacje mają coraz bogatszą
ofertę i wysoki poziom obsługi, sieci handlowe idą pod prąd: ich stacje są
samoobsługowymi, spartańskimi rozlewniami paliwa. Liczy się wyłącznie niska
cena, stanowiąca wabik przyciągający klientów, którzy po zatankowaniu
odwiedzają zwykle pobliskie centrum handlowe. To zjawisko dotarło również do
Polski – hipermarketowe stacje sprzedają coraz więcej i tylko tam można
zobaczyć długie kolejki samochodów przed dystrybutorami.

Niemieckie koncerny podjęły wyzwanie i usiłowały zniszczyć konkurencję
oferując jeszcze niższe ceny, czego wiele słabszych firm handlujących paliwem
nie wytrzymało. Oczywiście hiperamarketom nie stała się krzywda i koncerny
musiały się pogodzić z ich obecnością – dziś ich udział w rynku nadal rośnie
i wynosi już ok. 20 proc.




Temat: Pokarm, ktory zabija
Gość portalu: Jerzy napisał(a):

> Bywa czasem, ze rozwiazanie jakiejs zagadki jest prostsze, niz sie wydaje.
>
> Moglo byc tak: niemiecka firma dostraje zlecenie na wyprodukowanie
okreslonej
> ilosci odzywki dla niemowlatna eksport do Izraela.
> Importer stawia warunek: odzywka musi byc koszerna a wiec nalezy podlaczyc
> odpowiedzialnego rabina.
> Rabin kontaktuje sie niemiecka firma, ktora przedstawia odpoowiednie papiery
> dokumentujace, ze odzywka odpowiada warunkom.
> Rozpoczyna sie produkcja.
>
> Ale zanim sie ta produkcja rozpoczela, oferta na dostawe trafia do dzialu
> handlowego, gdzie pracuje od dluzszego czasu bardzo uzyteczny (bo znajacy
jezyk
>
> arabski) np. "Alaa al-Ahmad" - przybysz z Syrii,od 18 lat w Niemczech, po
> studiach ekonomicznych na niemieckim uniwersytecie, swietnie wladajacy jez.
> niemieckim, mogacy sie wykazac takze druga specjalizacja - prawem handlowym.
> Po prostu ideal pracownika, pozostajacy chetnie w pracy po godzinach,
> kolezenski, typu - "brat lata".
>
> Nikt jednal nie wie o tym, ze podczas kolejnej wizyty w Syrii, Alaa wchodzi
w
> kontakt z komorka Al-kaidy w Damaszku.Podczas "niezobowiazujacych" rozmow
pada
> propozycja wspolpracy. Alaa wraca do Niemiec i odszukuje w firmie znajmych
> muzulmanow. Nie ma zaufania do Turkow, ale na szczescie dla niego (i
> islamistow)pracuja w firmie - i to w proukcji - dwaj Arabowie: "Mohammd"
> i "Dzihad". Okazuja duze zrozumienie dla celow, jakie przed nimi kresli Alaa.
>
> Nastepnego roku Alaa znow wyjezdza i spotyka swoich nowych, "wspanialych(jak
to
>
> okresla w domowym zaciszu)przyjaciol". Ma dla nich tym razem konkret: umowe
na
> eksport do Izraela odzywki dla niemowlat.
> Glowy sie pochylaja, rozmawia sie szeptem.Wiadomo, ze i sciany czasami uszy
> maja...
>
> "Alaa al -Ahmad" kontroluje calosc operacji - nie jest to trudne:wszystkie
> papiery przechodza przez oddzial firmy w jakim pracuje. W przedzien
rozpoczecia
>
> produkcji "na Izrael" Alaa kontaktuje sie z " Dzihadem".Podczas
> spotkania, "Dzihad" wyjasnia prostote pomyslu : po prostu odlaczy sie w
> odpowiednim momencie dozownik witaminy B1. "Alaa" jest zadowolony: "Insz
Allah
> mowi a "Dzihad" odpowiada sakramentalnym -"Allah akbar"....
> Nastepnego dnia rano "Dzihad" nadzoruje produkcje eksportowa niemieckiej
> firmy...
>
> Per analogiam - nazwiska i miejsce akcji -choc przedmiot zainteresowania Al-
> Kaidy(oddzial syryjski) byl inny: chodzilo o elektroniczne komponenty do
> pociskow rakietowych, dokumentacje ktorych opracowal koncern Ericssona -
> zmieniono.
> Szwedzki "kontrwywiad"(sic !) wykryl z duzym opoznieniem akcje
> islamistow...Firma dolozyla duzo staran by sprawa nie ujrzala swiatla
> dziennego - ukazalo sie co prawda pare pieciowierszowych notatek w prasie
> (telewizja wogole nie ruszyla tematu) ale sprawe wtarto w sciane. Islamisci
w
> Sztokholmie odetchneli.
>
> I wszystko pozostalo po staremu w firmie Ericssona choc "Alaa" "zachorowal"
a
> pozniej sie "zwolnil" z pracy - mowiono, ze dostal "lepsza propozycje pracy
w
> Saud-Arabii".
> I brodaty "Dzihad" "wymowil prace", ale pozniej "rozjechal" go na ulicy
> samochod.
> "Insz Allah" - takie jest zycie.
> (J)
>
>

Mam nadzieje, ze tak nie bylo, ale niczego w dzisiejszych czasach nie mozna
wykluczyc.
Nasi forumowi "milosnicy" napisza wkrotce, ze sami odparowalismy vit B1, bo
lubimy byc ofiarami i otrzymywac odszkodowania.
Nie ma to jak marchewki.
T44




Temat: Pokarm, ktory zabija
Bywa czasem, ze rozwiazanie jakiejs zagadki jest prostsze, niz sie wydaje.

Moglo byc tak: niemiecka firma dostraje zlecenie na wyprodukowanie okreslonej
ilosci odzywki dla niemowlatna eksport do Izraela.
Importer stawia warunek: odzywka musi byc koszerna a wiec nalezy podlaczyc
odpowiedzialnego rabina.
Rabin kontaktuje sie niemiecka firma, ktora przedstawia odpoowiednie papiery
dokumentujace, ze odzywka odpowiada warunkom.
Rozpoczyna sie produkcja.

Ale zanim sie ta produkcja rozpoczela, oferta na dostawe trafia do dzialu
handlowego, gdzie pracuje od dluzszego czasu bardzo uzyteczny (bo znajacy jezyk
arabski) np. "Alaa al-Ahmad" - przybysz z Syrii,od 18 lat w Niemczech, po
studiach ekonomicznych na niemieckim uniwersytecie, swietnie wladajacy jez.
niemieckim, mogacy sie wykazac takze druga specjalizacja - prawem handlowym.
Po prostu ideal pracownika, pozostajacy chetnie w pracy po godzinach,
kolezenski, typu - "brat lata".

Nikt jednal nie wie o tym, ze podczas kolejnej wizyty w Syrii, Alaa wchodzi w
kontakt z komorka Al-kaidy w Damaszku.Podczas "niezobowiazujacych" rozmow pada
propozycja wspolpracy. Alaa wraca do Niemiec i odszukuje w firmie znajmych
muzulmanow. Nie ma zaufania do Turkow, ale na szczescie dla niego (i
islamistow)pracuja w firmie - i to w proukcji - dwaj Arabowie: "Mohammd"
i "Dzihad". Okazuja duze zrozumienie dla celow, jakie przed nimi kresli Alaa.

Nastepnego roku Alaa znow wyjezdza i spotyka swoich nowych, "wspanialych(jak to
okresla w domowym zaciszu)przyjaciol". Ma dla nich tym razem konkret: umowe na
eksport do Izraela odzywki dla niemowlat.
Glowy sie pochylaja, rozmawia sie szeptem.Wiadomo, ze i sciany czasami uszy
maja...

"Alaa al -Ahmad" kontroluje calosc operacji - nie jest to trudne:wszystkie
papiery przechodza przez oddzial firmy w jakim pracuje. W przedzien rozpoczecia
produkcji "na Izrael" Alaa kontaktuje sie z " Dzihadem".Podczas
spotkania, "Dzihad" wyjasnia prostote pomyslu : po prostu odlaczy sie w
odpowiednim momencie dozownik witaminy B1. "Alaa" jest zadowolony: "Insz Allah
mowi a "Dzihad" odpowiada sakramentalnym -"Allah akbar"....
Nastepnego dnia rano "Dzihad" nadzoruje produkcje eksportowa niemieckiej
firmy...

Per analogiam - nazwiska i miejsce akcji -choc przedmiot zainteresowania Al-
Kaidy(oddzial syryjski) byl inny: chodzilo o elektroniczne komponenty do
pociskow rakietowych, dokumentacje ktorych opracowal koncern Ericssona -
zmieniono.
Szwedzki "kontrwywiad"(sic !) wykryl z duzym opoznieniem akcje
islamistow...Firma dolozyla duzo staran by sprawa nie ujrzala swiatla
dziennego - ukazalo sie co prawda pare pieciowierszowych notatek w prasie
(telewizja wogole nie ruszyla tematu) ale sprawe wtarto w sciane. Islamisci w
Sztokholmie odetchneli.

I wszystko pozostalo po staremu w firmie Ericssona choc "Alaa" "zachorowal" a
pozniej sie "zwolnil" z pracy - mowiono, ze dostal "lepsza propozycje pracy w
Saud-Arabii".
I brodaty "Dzihad" "wymowil prace", ale pozniej "rozjechal" go na ulicy
samochod.
"Insz Allah" - takie jest zycie.
(J)




Temat: Almeco rezygnuje z SAABa...
Almeco rezygnuje z SAABa...
...i bierze sie za ...Ssangyonga :)

Firma Almeco Sp. z o.o., od roku 1993 Wyłączny importer i dystrybutor samochodów marki Saab w Polsce, oraz General Motors Poland zawarły porozumienie o przejęciu przez GM z końcem bieżącego roku działalności importerskiej i dystrybucyjnej samochodów Saab w Polsce.

W ramach nowej umowy warszawskie punkty dealerskie i serwisowe należące do Almeco będą w dalszym ciągu funkcjonować jako autoryzowane punkty dealerskie Saaba.

- W obliczu wielu zmian zachodzących w branży motoryzacyjnej jest to dla nas odpowiedni moment na podjęcie kluczowych decyzji o naszych planach na przyszłość. Sytuacja, w której General Motors wykorzystuje efekt synergii, prowadząc działalność importową samochodów Saab w ramach swej własnej organizacji, daje nam szansę większego rozwoju w sferze sprzedaży detalicznej - powiedział Maciej Cendrowicz, Prezes Zarządu Almeco Sp. z o.o.

Rozpoczynając swoją działalność w 1993 roku, Almeco została pierwszą firmą prowadzącą oficjalny import, dystrybucję oraz serwis samochodów Saab w Polsce.

W ciągu niemal 12 lat swej działalności Almeco uzyskała liczący się udział rynkowy samochodów Saab w segmencie samochodów Premium i stworzyła organizację świadczącą usługi na najwyższym poziomie na rzecz posiadaczy samochodów Saab.

Obecna sieć sprzedaży i obsługi serwisowej Saaba składa się z 9 dealerów oraz 11 punktów serwisowych. Dwa punkty dealerskie prowadzone przez Almeco pozostaną w składzie nowej sieci sprzedaży Saaba w Polsce. Prace nad przejęciem działalności importowej od Almeco przez General Motors Poland są już w toku, a ich nadrzędnym celem jest nie tylko utrzymanie wysokiego poziomu relacji z klientami oraz świadczonych usług w okresie przejściowym, lecz także rozwój działalności przez obie strony już w najbliższej przyszłości.

- Przez ponad 10 lat Almeco stała się cennym partnerem handlowym dla Saab Automobile AB. Jesteśmy zadowoleni, iż Almeco pozostanie częścią sieci dealerskiej Saaba, a jej wiedza i doświadczenie zostaną należycie wykorzystane. Mamy te same cele, liczymy więc na obiecujące partnerstwo w przyszłości - powiedział Michael Klaus, Dyrektor ds. Sprzedaży, Marketingu i Obsługi Posprzedażnej GM Poland.

General Motors Poland oraz GM DAT Polska są spółkami zależnymi GM, które zajmują się organizacją sprzedaży samochodów Opel i Chevrolet w Polsce. Marka Saab, obecna w segmencie samochodów klasy Premium, będzie trzecią już marką koncernu w ramach organizacji GM w Polsce. General Motors Corporation jest w 100% właścicielem Saab Automobile AB od 28 stycznia 2000 roku. Najważniejszym produktem Saaba na rok 2004 jest całkowicie nowy Saab 9-3 Kabriolet.
motoryzacja.interia.pl/news?inf=494100
A tu o SY:
Południowokoreańska firma Ssangyong Motor Company, producent samochodów sportowo-użytkowych (SUV), oraz Almeco Sp. z o.o. podpisały umowę, na mocy której Almeco zostało wyłącznym importerem samochodów Ssangyong w Polsce. Jak powiedział Maciej Cendrowicz, prezes zarządu polskiej spółki, Almeco stworzy w Polsce sieć dealerską i serwisową dla samochodów marki Ssangyong, a oferowanymi modelami będą Musso, Musso Sports, Korando oraz luksusowy Rexton.




Temat: Polska nie jest na dnie
Polska nie jest na dnie
Gdy ogladamy tv, albo czytamy gazety, albo rozmawiamy ze znajomymi, nie
mozemy pozbyc sie wrazenia, ze wszystko sie pieprzy, ze jest coraz gorzej, ze
Polska siegnela gospodarczo, kulturalnie, politycznie i intelektualnie dna.
Ciagle o jakichs aferach slyszymy, albo o tragicznie wysokim bezrobociu, albo
o ludziach, ktorzy nie maja co do garnka wlozyc, albo o kataklizmach, albo o
zagrozeniu terroryzmem, albo o tysiacach innych rzeczy, ktore przydaja trosk
i zmartwien.
Sek w tym, ze wcale nie jest tak zle. Mimo wszystko wiekszosc Polakow jakos
egzystuje, choc do stabilizacji im daleko. Wiekszosc Polakow inwestuje w
sprzet podnoszacy standard ich zycia, coraz wiecej Polakow wyjezdza zagranice
na wakacje, coraz wiecej Polakow korzysta z internetu.
Bezrobocie jest straszne, wielu ludzi zyje w biedzie, nawet i skrajnej, ale
faktem tez jest, ze Polska nie jest bezposrednio zagrozona utrata
niepodleglosci, ze - mimo duzego deficytu budzetowego - zachowana jest
plynnosc finansowa przedsiebiorstwa o nazwie Polska, nienaruszone sa rezerwy
budzetowe, zagwarantowana jest realizacja wielu umow miedzynarodowych
zaopatrujacych kraj w gaz, czy rope.
Jestesmy narazeni na ataki terrorystyczne, ale praktycznie dotyczy to calego
swiata zachodniego. Jako czlonkowie NATO w razie koniecznosci mozemy wymagac
wszelkiej militarnej i finansowej pomocy. Jako czlonkowie UE objeci jestesmy
wieloma programami pomocowymi, ktore z biegiem czasu - czy to przeciwnicy
Unii rozumieja czy nie - zaczna wyrownywac szanse w poszczegolnych sektorach
przemyslowych, dofinansowywac najbiedniejsze gminy poprzez okreslone
dzialania inwestycyjno-finansowe, pomagac w zwalczaniu glownej zmory, jaka
jest bezrobocie.
Podobno Polska to jedna wielka tragedia, ale jakos jeszcze nie doszlo do
masowych zamieszek, banki wyplacaja ludziom oszczednosci, nie stalismy sie
druga Argentyna, komunikacja miejska dziala w miare sprawnie, funkcjonuja
instytucje, centra bizensowo-handlowe, sklepy, Ci, ktorzy ciesza sie praca,
dostaja regularnie swoje wynagrodzenie, kupujemy nowe telewizory, odtwarzacze
dvd, czy komputery, sluchamy muzyki, czytamy takie gazety jakie chcemy
czytac, dokonujemy suwerennych wyborow.
Mimo wszelkich patologii, mimo afer, mimo problemow, jestesmy krajem
wzglednie stabilnym i normalnym, i raczej koniec swiata nam za 5 minut nie
grozi.
Ja o nic nie apeluje, zwracam tylko uwage na kwestie oczywiste: ciagle sie
wszystkim zamartwiamy, niektore kwestie wyolbrzymiamy, bawimy sie w
czarnowidztwo, podczas, gdy w Polsce - niezaleznie od tego kto nagle zostaje
premierem - zycie toczy sie dalej.
Raz jest lepiej, raz jest gorzej, w gruncie rzeczy bardzo wiele od nas
zalezy. Nie ma co ogladac sie na rzad, na to czy tamto, nie ma co zakladac
rak w gescie rezygnacji i bezsilnosci. To ja decyduje jak wychowam swoje
dziecko - panstwo tego za mnie nie zrobi. To ja decyduje, jak bede wykonywal
swoja prace. To ja decyduje do jakiej szkoly pojde i tylko od mojej
pracowitosci, stanowczosci, konsekwencji i determinacji zalezy, czy sie do
tej szkoly w ogole dostane. Jestem kowalem wlasnego losu, a to czy w Orlenie
doszlo do tego czy tamtego nie ma praktycznie zadnego przelozenia na to czy
moje dziecko bedzie chodzilo w takich pieluchach czy innych.
W koncu kwestia samopoczucia. U mnie jest spocco, bo postaralem sie o to, by
otaczali mnie spocco ludzie. Mam wspaniala zone, kilku zaufanych przyjaciol i
kolegow, z ktorymi milo spedzam czas, z ktorymi moge sobie o wszystkim
pogadac, badz zorganizowac sobie weekend, tak by w tygodniu tylko o nim z
radoscia i satysfakcja wspominac.
Nawet dzisiaj cieszyc sie bede dniem. Wieczorem przychodza do mnie kumple
ogladac ze mna mecz ligi mistrzow. I czy bedziemy plakac, ze nie graja tam
rodacy? Skadze. Bedziemy cieszyc sie tym co jest, delektowac umiejetnosciami
zawodnikow i zespolow. Ktos moze wspomni cos o Millerze. No i ok. No i co z
tego? To nam ma popsuc humor? Pokomentujemy chwile, by potem skonstatowac, ze
to nie zmieni naszego stanowiska w sprawie ugotowania zupy, czy usmazenia
frytek. Ani w sprawie skokow spadochronowych, czy paintballa, czy gry
komputerowej, czy fajnego filmu, czy dobrej ksiazki, czy wypadu na Mazury.




Temat: Opozycja remofrmuje/tematyka: Niemcy
Opozycja remofrmuje/tematyka: Niemcy

Tylko w jednym Angela Merkel (CDU) i Edmund Stoiber (CSU) zgadzają się z
rządem - bez reform Niemcy pozostaną "olbrzymem na glinianych nogach". Sposób
i skala reform są przedmiotem politycznych sporów.

Prezydia CDU i CSU przyjęły wynegocjowany w minionych miesiącach wspólny
program radykalnej - w założeniu - reformy systemu podatkowego i prawa pracy.
Po przejęciu władzy przez opozycję uchwały te mają stać się programem
rządowym.

Przygotowany przez obie partie chadeckie program reform wprowadzi kraj na
drogę poprawy dynamiki rozwoju gospodarczego i trwałego wzrostu zatrudniania -
zachwalała projekt przewodnicząca CDU Angela Merkel. A jej kolega z Bawarii,
szef CSU, Edmund Stoiber wtórował: "Nasza koncepcja stanowi klarowną
alternatywę wobec kursu rządu SPD i Zielonych".

Czy tak jest, pokażą międzypartyjne dyskusje w nadchodzących tygodniach i
miesiącach. Przedstawiciele obozu rządowego już teraz zwracają uwagę, że
reforma postulowana przez chadecję jest zbyt kosztowna; przewiduje wszak
dalszą redukcję podatków o co najmniej 10 miliardów euro. To oznaczałoby, że
i w przyszłym roku Niemcy musiałyby przekroczyć wyraźnie dopuszczalny w Unii
Europejskiej poziom zadłużenia państwowego w wysokości trzech procent PKB -
argumentuje socjaldemokratyczny minister finansów Hans Eichel. Inni
przedstawiciele SPD i Zielonych krytykują, że wbrew pierwotnym zapowiedziom
model CDU/CSU nie prowadzi do wydatnego uproszczenia systemu podatkowego.
Zwłaszcza Friedrich Merz, ekspert podatkowy CDU, szumnie zapowiadał, iż
preferowany przez niego system będzie tak przejrzysty, iż każdy podatnik
będzie w stanie samodzielnie, na małej kartce papieru, wyliczyć, ile dłużny
jest urzędowi skarbowemu.

Tego ambitnego celu architekci projektu reformy CDU/CSU nie osiągnęli. To
sprawia, iż także koła gospodarcze reagują z rezerwą. Mało klarowny jest
model chadecji w zakresie opodatkowania przedsiębiorstw - powiedział dziś na
łamach gazety "Handelsblatt" sekretarz generalny Federacji Niemieckich Izb
Przemysłowo-Handlowych (DIHK) Martin Wansleben. Większego i szybszego
odciążenia podatkowego oczekiwały też mały i średni biznes, zwłaszcza
rzemiosło; nie możemy czekać do roku 2008 - stwierdził prezes Centralnego
Związku Rzemiosła (ZDH) Hanns Eberhard Schleyer. Federalny Związek Przemysłu
Niemieckiego (BDI) ubolewa przede wszystkim, że CDU i CSU zrezygnowały z
dalej idącej reformy prawa pracy, przede wszystkim w kierunku liberalizacji
przepisów dotyczących umów zbiorowych i ochrony pracownika przez
wypowiedzeniem. Generalnie wśród ekspertów czołowych organizacji
gospodarczych przeważa opinia, że zmiany proponowane przez chadecką opozycję
nie gwarantują - tak jak w przypadku reform wdrażanych przez rząd SPD i
Zielonych - ani istotnej poprawy dynamiki rozwoju gospodarczego, ani też
wyraźnego odprężenia sytuacji na niemieckim rynku pracy.

Jedno jest pewne – Niemcy potrzebują radykalnej reformy finansów państwa, bez
której dawny motor europejskiej gospodarki pozostanie "olbrzymem na
glinianych nogach". A w europejskim systemie naczyń połączonych kłopoty
Niemców nie są jedynie ich własnym problemem.

Robert Bus




Temat: Odszkodowanie za ziemię pod Galerią Łódzką
Odszkodowanie za ziemię pod Galerią Łódzką
Ciekawe, co Sąd orzeknie.

www1.gazeta.pl/lodz/1,35136,1686830.html

Odszkodowanie za ziemię pod Galerią Łódzką

anet 23-09-2003, ostatnia aktualizacja 23-09-2003 18:48

Sąd apelacyjny rozstrzygnie, czy Miasto Łódź ma zapłacić prawie 8 mln złotych
odszkodowania
czytaj dalej »
r e k l a m a

Wyrok sądu I instancji był taki: miasto musi zapłacić odszkodowanie rodzinie
dawnych właścicieli terenu, na którym stoi Galeria Łódzka.

Teraz orzeczenie uprawomocni się lub zmieni. Pełnomocnicy gminy próbowali
wczoraj przekonać sąd apelacyjny, że ci, którzy żądają odszkodowania, nie
mają do tego prawa. - Właścicielem tej nieruchomości była spółka akcyjna,
czyli osoba prawna. Pan Edward Greenwood nie był spadkobiercą spółki, więc
jego rodzina nie może występować z roszczeniami - tłumaczyły prawniczki
reprezentujące miasto. Pełnomocnik spadkobierców zapewniał, że Edward
Greenwood został właścicielem całego majątku spółki.

Sąd chce jeszcze zobaczyć dokumenty potwierdzające, że spółka
akcyjna "Powszechne Towarzystwo Przemysłowo-Handlowe" została wykreślona z
rejestru. Potem wyda wyrok.

Przypomnijmy, że spór toczy się o działkę ziemi między ulicami Piłsudskiego,
Kilińskiego i Orlą. W lipcu 1981 r. ówczesne władze miejskie postanowiły
wybudować tam osiedle mieszkaniowe. Przedwojenny właściciel został
wywłaszczony, ale bloki nigdy nie powstały. W 1991 r. spadkobiercy Edwarda
Greenwooda wystąpili o zwrot nieruchomości. Mimo to gmina postanowiła w teren
zainwestować. W 1995 roku uchwałą Rady Miejskiej wniosła go - jako aport
(wyceniony na 7 mln zł) - w zamian za udziały w spółce budującej hotel
Genesis. Ale hotel też nie powstał i w 1999 r. Genesis (wspólnie z miastem
jako udziałowcem) sprzedał teren prawie za 31 mln zł niemieckiemu
inwestorowi, który przy al. Piłsudskiego wybudował Galerię Łódzką. W
październiku ubiegłego roku Naczelny Sąd Administracyjny uznał, że uchwała z
1995 r. była niezgodna z prawem. Spadkobiercy wystąpili o gigantyczne
odszkodowanie: 7 mln 992 tys. zł. Chcieli, by miasto zapłaciło:

* za bezprawną uchwałę z 1995 roku * za nierozwiązanie umowy z Genesis, gdy
spółka nie wybudowała hotelu (mimo że zobowiązywała do tego uchwała z 1997
r.) * za niewydanie decyzji o zwrocie nieruchomości (miasto utraciło teren, a
w konsekwencji spadkobiercy też).

Od niedawna inwestycjami gminy w spółkę Genesis interesuje się prokuratura.
Sprawdza, jak to się stało, że nie wykonano uchwały z 1997 r. i ziemia nie
wróciła do miasta, gdy Genesis wycofał się z inwestycji.




Temat: "SAM z filmu Barei ma jeszcze szansę na ocalenie"
"SAM z filmu Barei ma jeszcze szansę na ocalenie"
"SAM z filmu Barei ma jeszcze szansę na ocalenie"
Życie Warszawy, Ewa Zwierzchowska, 05-10-2009

Tekst w "Życiu Warszawy" o likwidacji sklepu przy ul. Solec wywołał medialną burzę. – To nas zmobilizowało. Nie poddamy się, będziemy walczyć o lokal – zapowiada właściciel. Zobacz panoramę i unikatowe zdjęcia sklepu autorstwa Waldemara Kompały z agencji Fotorzepa!

Chcemy, aby sklep nadal istniał. Jesteśmy w stanie częściowo ponieść koszty jego remontu – deklaruje Henryk Czerski, kierownik sklepu Bis przy ul. Solec 63b. – Mamy świadomość, że pawilon trzeba odrestaurować i odmalować. Szkoda byłoby jednak zmarnować to miejsce – odpowiada Czerski.

W tekście "Pan tu nie stał", "Życie Warszawy" jako pierwsze poinformowało, że spółdzielnia mieszkaniowa Torwar chce wyburzyć pawilon, który "grał" w kultowym filmie Stanisława Barei. Zagrożony pawilon handlowy jest bardzo cenny dla miłośników twórczości Stanisława Barei. To przecież tutaj klient (w rolę którego wcielił się Wojciech Zagórski) z jajami i śmietaną w koszyku wpychał się do kolejki przed kasą, a niezapomniany pan Sławek robił zdjęcia niepokornym zakupowiczom, które potem trafiały do gabloty "Tych klientów nie obsługujemy". W sklepie do tej pory można podziwiać m.in. tę samą podłogę, na którą zjechały z talerza ryby, gdy ofermowata ekspedientka zagapiła się .

O to, czy takie miejsca jak sklep Bis mają szansę przetrwać, zapytaliśmy Marka Wróbla z Neuron PR.– Tak, ale trzeba mieć dobry pomysł i środki na jego wypromowanie – podkreśla. – Peerelowska, oldschoolowa, nostalgiczna formuła może dać przewagę nad konkurencją – dodaje. W stolicy istnieją już miejsca, które tematycznie nawiązują do tamtych czasów, np. restauracje stylizowane na lokale z lat 70. – Dobrze byłoby np. wprowadzić produkty rodem z głębokiego Peerelu albo spróbować przywrócić maniery z tamtych czasów – proponuje.

Po tekście w "ŻW" samem zainteresowały się inne media.

– Niemal codziennie mamy tutaj ekipy telewizyjne – śmieje się Czerski. Tworzą się też kolejki, bo do sklepu przychodzi więcej klientów niż zwykle. Mają oni szanse zapoznać się z artykułem z „ŻW”, który zawisł na honorowym miejscu – w gablocie przy wejściu.

Kierownik Czerski zapewnia, że zależy mu na sklepie. – Przejąłem go siedem lat temu. Był w opłakanym stanie. Gdy podpisywałem umowę, prezes spółdzielni powiedział: mam nadzieję, że pan wie, co robi. Z własnych pieniędzy wymieniłem drzwi i pomalowałem pawilon – opowiada. – Nie chciałbym się stąd wyprowadzać. Szkoda byłoby zmarnować nasz wysiłek – dodaje.

Czerski ma promocyjne plany – chce umieścić w sklepie tablicę pamiątkową. – Wcześniej jednak muszę wiedzieć, na czym stoimy i co dalej z obiektem. Pracuje tu 20 osób. Nie wiem, od kiedy mam im wręczać wypowiedzenia – mówi.

O likwidacji samu nie chcą słyszeć stali klienci. – Gdzie teraz będę robić zakupy spożywcze? W okolicy są tylko drogie delikatesy i market z towarami o wątpliwej jakości – pyta pan Stanisław mieszkający przy ul. Okrąg.

– Robię, co mogę, by utrzymać klientów – zapewnia Czerski. Wprowadzamy nowe produkty, np. ostatnio wędliny bez konserwantów, produkowane naturalnymi metodami – mówi.

– Wiele osób chwali naszą garmażerkę. Na miejscu mamy kuchnię, przygotowujemy świeże, domowe posiłki – wyjaśnia Czerski. Jakość obsługi doceniają także znani. – Zaglądają do nas: aktor Jacek Fedorowicz, "Superniania" Dorota Zawadzka i reżyser Marek Koterski – wymienia Henryk Czerski.

Spółdzielnia "Torwar" twierdzi jednak, że sklep nadaje się do likwidacji. Uzasadnia, że w budynku od 40 lat nie było generalnego remontu, a jego renowacja przewyższałaby wartość obiektu. W jego miejscu ma powstać dom mieszkalny.

Fragment filmu Stanisława Barei Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? (kliknij)

Źródło: www.zw.com.pl/artykul/13,408030_Sam_z_filmu_Barei_ma_jeszcze_szanse_na_ocalenie.html




Temat: Rozpada się rząd w Holandii
Ciekaw jestem, czy naprawdę nikt nie widzi i nie rozumie jak nas
widzą w Europie? Opinie Bismarcka, Balfoura czy Churchilla o
Polakach były łagodne w porównaniu z tym co można usłyszeć dziś.
Przeciwników przyjęcia Polski do UE jest znacznie więcej niż
tylko Holendrzy. Oczywiście najpoważniejszymi przeciwnikami są
tu Brytyjczycy, na drugim miejscu są Szwedzi, zaś zastrzeżenia
Holendrów są tu b. ostrożne. Wystarczy uważnie czytać zachodnią
prasę, żeby nie mieć tu żadnych wątpliwości. Gazeta Wyborcza
rozpisuje się na temat zastrzeżeń tygodnika The Economist do
Polityki Rolnej UE, a nie dostrzega w tym samym numerze
ogromnego artykułu, w którym pisze się o absurdalności
przyjmowania Polski do UE. (Jak ktoś wybiera ślepotę, to i na
nią cierpi.) Teoretycznie bardziej wybaczalna jest słaba
znajomość głosów o Polsce w prasie szwedzkiej czy fińskiej,
tylko teoretycznie jednak, bo jest w Polsce dostatecznie dużo
osób znających te języki, żeby to jednak śledzić. Czyli brak
zainteresowania! Każdy retoryczny gest poparcia jest radośnie
powielany i wyolbrzymiany, zastrzeżeń wolimy nie widzieć i nie
słyszeć. To oczywiście drogo kosztuje.

Polskie reakcje na stanowisko Holandii są upokarzająco
infantylne. Argumenty Holendrów są merytoryczne i w żadnym
przypadku nie są nowe, zostały tylko inaczej wyartykułowane -
polska korupcja i stan polskiego wymiaru sprawiedliwości
całkowicie dyskwalifikuje nas jako partnerów handlowych. Nasi
zachodni partnerzy a/ śledzą polską prasę, zaś wypływający z
niej obraz jest całkowicie jednoznaczny, b/ mają własne raporty
z ambasad, c/ mają informacje od zagranicznych inwestorów. W
tych opiniach Polska jest nieodmiennie krajem, w którym nie
szanuje się kontraktów, nie daje się wyegzekwować raz zawartej
umowy, sądy nie działają, wszystkie urzędy oczekują łapówek.
Stopień korupcji w Polsce ściąga do nas inwestorów z góry
nastawionych na "lewe" załatwianie sprawy.

Inny nurt narzekań na Polskę to sprawa Polityki Rolnej, a
konkretnie oczekiwania tak polskich polityków, jak i polskiego
społeczeństwa, że zachodni podatnik zapłaci za wieki zaniedbań.
Te cwaniackie intencje od lat dostrzegano na Zachodzie.
Rozszerzenie CAP na Polskę wzbudza wiele zastrzeżeń, kiedy
dochodzi do szczerej rozmowy, to słyszy się, że nie mają ochoty
płacić za nasze cwaniactwo.

Dziś, kiedy słyszymy głosy merytorycznej krytyki, to
odpowiadamy, że to populizm, nie tylko dziennikarze, ale i sam
główny negocjator całkowicie ignoruje fakt, że mogą mieć do nas
uzasadnione pretensje i że dodatkowe warunki oraz dokładniejsza
kontrola mogą być i uzasadnione i zbawienne dla nas samych.

Oczywiście ten rodzaj reakcji zwiększa tylko niechęć do nas i
opinie, że jesteśmy bandą prowincjonalnych cwaniaczków. Bawmy
się dalej.

Jestem zarówno obywatelem polskim, jak i szwedzkim, Jestem
również wielkim zwolennikiem przystąpienia Polski do Unii
Europejskiej, to nasza jedyna szansa! Gdyby jednak w Szwecji
poproszono mnie o uczciwy raport na temat stanu przygotowań
Polski do wejścia do Unii, musiałbym odpowiedzieć dokładnie to
co powiedzieli Holendrzy i podeprzeć to materiałami z
najlepszych pism, takich jak "Gazeta Wyborcza", "Polityka"
czy "Tygodnik Powszechny". Czytałem takie raporty, są bardzo
rzetelne i uczciwe.

Uwaga, naszymi reakcjami, lekceważeniem kierowanych pod naszym
adresem zarzutów, robimy sobie niedźwiedzią przysługę.
Andrzej Koraszewski




Temat: Felieton z cyklu "Z Rosji"
VISUS! O rany,
no dajże spokój.
>twoje poglądy przerażają mnie nie mniej niż moje Ciebie.
No jakie poglądy, ja się pytam? Nie napisałem nic o swoich poglądach, chciałem
tylko poprostować Twoje wpierania. Nie napisałem nawet nic o *Twoich* poglądach.

>Co Tobie, człowieku, chodzi po głowie? Ja nie dyskutuję o historycznych prawach
>do danego terytorium, bo są to dyskusje jałowe, tylko odnoszę się do faktu
>geograficzno - politycznego. Nic nie poradzę na twoje skojarzenia.
Jakie skojarzenia? Jakie historyczne prawa? No pewnie, że takie dyskusje do
niczego nie prowadzą, bo zgodnie z 'logiką' 'historycznych praw' zawsze dojdzie
się np. do Basków (jako Celtów) albo może - konsekwentnie - do
h.neandertalensis.. Więc używaj słów odpowiedzialnie- 'macierz' w tym kontekście
do kwintesencja dyskursu praw historycznych.

>Znów chcesz roztrząsać jakieś historyczne "przewagi". W sensie prawno -
>międzynarodowym było to terytorium Czechosłowacji, które Polska zajęła siłą.
A broń Boże, niczego nie chcę rozstrząsać. Polscy ~faszystowscy politycy podjęli
najgorszą możliwą decyzję (i nie zadbali o PR ;D ). Ale Czechosłowacja zajęła
polską (w sensie etnicznego składu) część Zaolzia właśnie uprzedzając ustalenie
prawnomiędzynarodowego statusu tego terytorium. Nie chciała podziału, więc
wzięła wszystko, siłą (nie obyło się bowiem bez walk).

>To państwo polskie jest tak silne, że zagraża mu jeden facet odprawiający swoje
>modły na dywaniku? Myślę, że katoliccy biskupi zagrażają państwu rosyjskiemu w
>podobnym wymiarze co wydalony z Polski Jemeńczyk.
Państwu amerykańskiemu zagroziło bodajże 17 takich facetów.. Rzecz w tym, że tu
nie chodziło o religię (co zdajesz się sugerować), tylko (domniemane) kontakty z
terrorystami. Clue problemu to zachowanie ABW- wyszło na to, że jest poza
cywilną kontrolą, a to dopiero zagraża polskiemu państwu. A katoliccy biskupi
wydaleni z Rosji nie organizowali tam antyprawosławnej partyzantki.

>To, że kogoś gdzieś oskarżają to jego sprawa i jego oskarżycieli, nie jest to
>żaden argument w Polsce, gdzie nie przedstawiono mu żadnych zarzutów. Wiele
>mediów natomist wyło z oburzenia na Turka, a władza grzecznie "wyszła naprzeciw
>społecznym postulatom".
Nie jest argumentem?! To po cholerę nam umowy ekstradycyjne, Interpol,
współpraca międzynarodowa w zwalczaniu przemytu narkotyków czy terroryzmu? Jeśli
dobrze sobie przypomnisz, media na początku były zachwycone (tor F1, lotnisko,
park rozrywki w Białej), lokalne władze jeszcze bardziej, podobnie jak
mieszkańcy (x tysięcy miejsc pracy). Toy na początku dostał, co chciał- ileś
hektarów lasu, jakieś tereny wojskowe, niemalże gwarancje rządowe.. No i zrobił
wszystkich w konia i *postawiono* mu zarzuty (jego konsorcjum zrobiło też
przekręty w Wawie, m.in. przy Reform Plazie). A obcy biznesmeni naprawdę nie
mają problemów w Polsce (nie większe, niż polscy, w każdym razie, ale to inna
bajka)- turecka izba handlowa była ostatnio zachwycona współpracą, no i
przypomnij sobie, kto kupił PHS, albo kto buduje kompleks wilanowski.

Nie znoszę bezkrytycznego stosunku do własnego państwa i współobywateli, ale
równie mocno wkurza mnie bezpodstawne krytykowanie ich. Jest tyle prawdziwych
zarzutów, które możemy sobie postawić!

pzdr



Temat: Studium.
Zabudowa 3
Stan zachowania, zagrożenia

Zespół zabudowy miejskiej ulega ciągłym przeobrażeniom z zależności od
koniunktury gospodarczej i panującej mody w architekturze. Najlepiej zachowane
i może najmniej zmian wprowadzono do istniejących obiektów sakralnych, które
obecnie wszystkie pełnią swoją pierwotną funkcję.
Wielkim zagrożeniem dla przestrzeni miejskiej jest od lat nie użytkowany zespół
zamkowo – pałacowo - parkowy. Zbyt duża skala założenia, utrata pierwotnej
funkcji, brak pieniędzy doprowadziły do jego degradacji. Obecny właściciel nie
spełnił warunków umowy i tym sposobem wstrzymał możliwość poszukania lepszego
inwestora. Swoją funkcję pierwotną pełni, jako jeden z nielicznych w
województwie, ratusz. Szkoda jednak (być może ze względu na posiadane środki
finansowe), że przy remoncie nie próbowano wydobyć jego historycznych elementów,
a wprowadzono współczesne materiały jak blacha, stolarka z PCV, które to psują
odbiór estetyczny tak szacownej budowli. Coraz więcej kamienic zmienia swoją
funkcję nie licząc się z historycznymi uwarunkowaniami. Wewnętrzny układ
przestrzenny, szczególnie parterów z pięknymi sklepieniami krzyżowymi
czy kolebkowymi zakłócono już podczas adaptacji na pomieszczenia handlowe.
Zniszczono tak przyziemia kamienic przy ul. Chrobrego, a w niektórych
kamienicach przy Rynku wprowadzono ścianki, które zniekształcają sklepienia.
Wprowadzana funkcja, a także moda widoczna jest w elewacjach. Tu niejednokrotnie
prawie ujednolicone wielkie okna wystawowe tworzą wielki, horyzontalny ciąg, nie
licząc się z górnymi kondygnacjami, odrębnością stylów poszczególnych budynków i
ich detali, które w dużej części zostały zlikwidowane. Przy rozdrobnieniu
własności, wprowadzaniu nowej technologii powstają obecnie niejednokrotnie na
tej samej elewacji różne rozwiązania kompozycyjne i kolorystyczne. Niekiedy na
jednej elewacji, a nawet tylko na parterach wprowadza się różną kolorystykę nie
przystającą do siebie. Niejednokrotnie stosuje się np. grube tynki strukturalne
tam gdzie występuje delikatny detal architektoniczny. Coraz częściej nie bacząc
na ochronę środowiska wprowadza się trudną do zutylizowania stolarkę z PCV,
która niejednokrotnie przy rozrzeźbionych gzymsach, czy opaskach okiennych lub
innych detalach architektonicznych jest elementem drażniącym ze względu na swoje
płaskie, szerokie wymiary .
Źle w przestrzeń wpisują się budynki współczesne, wielorodzinne wzniesione w
zespole staromiejskim i przy ul. Jagiellońskiej. Swoją klockowatą formą,
pozbawioną detalu architektonicznego nie podporządkowaną istniejącemu układowi
przestrzennemu ani architekturze rozbijają zwartość zespołu. Nie powinny
znaleźć się w tym miejscu. Nie w tym miejscu jak i nie w tej formie nie powinna
znaleźć się także bardzo rozdrobniona zabudowa pawilonowa w pobliżu zespołu
zamkowo - pałacowego.
Wielkim zagrożeniem dla zespołu miejskiego jest brak dobrego użytkownika zespołu
zamkowo - pałacowego oraz braku zdyscyplinowania prowadzonych remontów i
adaptacji, które często wymykają się spod kontroli administracji .

Znaczenie kulturowe

Pomimo pewnych zniekształceń związanych z lokalizacją i formą zabudowy
jak również z żywiołową adaptacją historycznej zabudowy miasto zachowało dość
jednolity zespół staromiejski reprezentujący budowle sięgające czasów
średniowiecza poprzez nowożytność do czasów najnowszych. Jest to jeden z
nielicznych zespołów staromiejskich naszego województwa o dużych wartościach
zabytkowych.




Temat: Newsy 3
Chiński premier przyjechał do Tokio
wb2007-04-13, ostatnia aktualizacja 2007-04-12 19:04
Wen Jiabao jest pierwszym od siedmiu lat szefem chińskiego rządu, który
odwiedził Tokio. Na początek zapewnił, że Chiny wciąż pamiętają o japońskich
zbrodniach z lat wojny.
- W przeszłości Chińczycy doświadczyli wielu okrucieństw od Japonii. Trudno
opisać rany, jakie pozostały w sercu mojego narodu. Japonia ciągle nie okazała
skruchy - mówił wczoraj w japońskim parlamencie Wen. Powiedział też jednak, że
i Japończycy doznali w czasie wojny wielu krzywd.

Czy ta wizyta poprawi chłodne raczej stosunki Pekinu i Tokio, które dzieli nie
tylko historia, ale i - a może przede wszystkim - rywalizacja gospodarcza i
wyścig o status najważniejszego państwa w Azji?

- Obie strony są co prawda zainteresowane poprawą stosunków, ale historyczne
podziały wciąż są bardzo głębokie - mówi Takehiko Yamamoto, profesor stosunków
międzynarodowych z tokijskiego uniwersytetu Waseda.

Stosunki bardzo się pogorszyły, gdy poprzedni premier Japonii Junichiro Koizumi
zaczął regularnie raz do roku składać wizyty w świątyni Yasukuni, doprowadzając
do szału zarówno Chińczyków, jak i Koreańczyków. W Yasukuni czci się bowiem nie
tylko poległych w czasie wojny japońskich żołnierzy, ale i kilkunastu
zbrodniarzy wojennych, w tym powieszonego po wojnie Hidekiego Tojo, premiera
Japonii z lat 1941-44. Mimo protestów Pekinu i Seulu Koizumi nie zrezygnował z
tych demonstracji.

We wrześniu 2006 r. Koizumiego zastąpił Shinzo Abe, konserwatysta i polityk,
który nie kryje, że chce, by Japonia, druga potęga gospodarcza świata, zaczęła
odgrywać znacznie większą rolę w polityce niż dotychczas.

Na cel swej pierwszej zagranicznej podróży Abe wybrał Chiny. Mówi się też, że w
przeciwieństwie do Koizumiego Abe prawdopodobnie nie będzie odwiedzał Yasukuni,
by nie drażnić Pekinu i Seulu.

Nowy japoński premier musiał wzbudzić co najmniej zdziwienie sąsiadów, gdy
niedawno publicznie kwestionował to, że podczas wojny armia cesarska porywała
do wojskowych burdeli tysiące Azjatek z podbitych przez Japonię obszarów.
Atmosfery nie poprawiło też na pewno niedawne żądanie japońskich historyków
wobec premiera Wena Jiabao, by przedstawił dowody, że to Japończycy dokonali
masakry w Nankinie w 1937 r. W jej wyniku zginęło - jak się szacuje - 300 tys.
Chińczyków.

Pekin i Tokio poważnie dzieli też polityka zagraniczna. W Tokio Wen Jiabao
przestrzegał Japonię przed mieszaniem się w stosunki Chin z Tajwanem, który
Pekin uważa za część swojego terytorium. Wspomniał jednak, że Chiny, które
sprzeciwiają się przyznaniu Japonii stałego miejsca w Radzie Bezpieczeństwa
ONZ, mogłyby złagodzić swoje stanowisko w tej sprawie.

Obok USA Chiny są najważniejszym partnerem handlowym Tokio. I mimo wielu
rozbieżności jednym i drugim zależy, by te więzy stawały się coraz mocniejsze.
Chińczykom chodzi o japońskie inwestycje i technologie. Tuż przed przyjazdem
premiera Jiabao do Tokio udało się podpisać porozumienie, które po
czteroletniej przerwie otwiera chiński rynek na eksport japońskiego ryżu.

Obaj premierzy podpisali też umowę o współpracy w ochronie środowiska i
porozumienie współpracy energetycznej. Nie udało im się rozwiązać ciągnącego
się od kilku lat sporu o prawo do eksploatacji złóż gazu ziemnego z dna Morza
Wschodniochińskiego.



Strona 3 z 3 • Wyszukano 145 wypowiedzi • 1, 2, 3